środa, 12 maja 2021

Bydgoszcz wg Google

Street View to projekt firmy Google, który umożliwia nie tylko podróżowanie po świecie, ale również cofanie się w czasie. Dlatego ten album został poświęcony historycznym już zdjęciom Bydgoszczy, które pochodzą z tego portalu. Przyjemnych wrażeń.

 

1)

2)

3)

4)

5)

6)

7)

8)

9)

10)

11)

12)

13)

15)

16)

17)

18)


19)

poniedziałek, 10 maja 2021

Pierwsze chwile w teatrze

Fragment książki Zbigniewa Raszewskiego pt. "Bydgoszcz jaką pamiętam z lat 1930-1945". Autor urodził się 5 kwietnia 1925 roku w Poznaniu, a zmarł 7 sierpnia 1992 w Warszawie – polski historyk teatru, pisarz. Wkrótce po urodzeniu przeniósł się do Bydgoszczy, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. Na zdjęciu widownia Teatru Miejskiego. Fot. P. Wruck, 1910.

Teatr.

Działał najpierw jako szkolny w kolegium jezuickim, w XVII i XVIII wieku. Gdy miasto zostało przyłączone do Prus, papież rozwiązał zakon jezuitów (1773). Sala teatralna dawnego kolegium była jednak nadal użytkowana przez rozmaite zespoły, amatorskie i zawodowe, polskie i niemieckie. Dopiero w 1824 roku przedstawienia teatralne przeniosły się na północny brzeg Brdy, zwany Gdańskim Przedmieściem.

Budynek Teatru Miejskiego.

Po wojnach z początku XIX wieku Prusy objęły miasto w posiadanie na mocy postanowienia kongresu wiedeńskiego (1815). Zbudowane właściwie na nowo, o ludności przeważnie niemieckiej, zorganizowało sobie wkrótce własny teatr. Nie miał on początkowo stałego zespołu, bywał obsługiwany przez zespoły przybywające z innych miast. Miał za to własny gmach, wzniesiony tuż nad Brdą, przerobiony z kościoła karmelitów. O dawniejszych tradycjach tego miejsca przypominały: sąsiedni klasztor, przerobiony na szkołę, i wysoka dzwonnica. Teatr pozostawał więc długi czas w koegzystencji z pamiątkami po karmelitach, tworząc zakątek malowniczy i pełen wdzięku. Otwarty w 1824 roku, ten pierwszy gmach spłonął w 1835, a odbudowany w 1840, spalił się jeszcze raz w 1890.

Miasto było już wtedy spore, a władze Rzeszy przyznawały mu szczególną rolę w życiu pogranicza. A więc tym razem zdecydowano się na wystawienie prawdziwego monumentalnego gmachu, wzniesionego na starym miejscu, ale całkiem od nowa, w przekonaniu, że będzie służył wyłącznie zespołom niemieckim. Taki warunek postawił cesarz obiecując miastu roczną subwencję. W poprzednim gmachu występowały także polskie zespoły, miejscowe, złożone z amatorów i przyjezdne, zawodowe. Projekt wykonał znany architekt niemiecki, Christian Heinrich Seeling. Wieżę poklasztorną wysadzono w powietrze w 1895 roku. Wygląd cichego, staroświeckiego zakątka zmienił się przez to zupełnie, choć w usytuowaniu teatru nie zaszły większe zmiany. Był i teraz budynkiem wolno stojącym. Jego południowa elewacja rozciągała się wzdłuż Brdy, północna zajmowała spory odcinek ulicy Marszałka Focha (wtedy Wilhelm Strasse), fasada wypełniała niemal w całości zachodnią pierzeję Placu Teatralnego. Klasycyzujący, dwukondygnacyjny portyk flankowany był przez dwa znacznie wyższe pylony; w dolnych częściach mieściły one klatki schodowe, w górnych — urządzenia wentylacyjne. Czy to pamięć o zburzonej wieży nasunęła Seelingowi takie rozwiązanie? Nie umiem powiedzieć. Wiem, że było oryginalne, nieczęsto stosowane, i stanowiło akcent prawdziwie reprezentacyjny na placu zabudowanym jeszcze z dwóch stron. Czwartą tworzyła Brda z mostem Teatralnym. Sznurownia dźwigała się wysoko, ponad korpus, ale była odsunięta daleko od fasady, od strony placu niewidoczna, przesłonięta przez tympanon portyku.Troje drzwi prowadziło do holu, gdzie znajdowały się kasy. Stąd przechodziło się do kuluarów otaczających parter. W czasie antraktu można się tu było przechadzać i to nawet tak, że dwa węże widzów mijały się niespiesznie, składając sobie ukłony. Takież kuluary rozciągały się na pierwszym piętrze, gdzie łączyły się od strony południowej z rozległym foyer i bufetem. Stąd przez wielkie okna dobrze widać było Brdę, wysepkę św. Barbary, Farę po drugiej stronie rzeki. Widownia mieściła parter, dwa balkony i galerię. Była strojna, pełna stiukowych ozdób i złoceń. Loże prosceniowe spoczywały na burkach utrudzonych kariatyd, z sufitu zwisał wielki żyrandol.

Polski Teatr Miejski.

Kiedy osiedliśmy w Bydgoszczy, działał tu już od lat stały teatr polski, prowadzony przez prywatnych przedsiębiorców, wybieranych w drodze konkursu. W zamian za pomoc magistratu (darmowe użytkowanie gmachu, świadczenia, skromny zasiłek w gotówce) utrzymywali oni instytucję pn. Teatr Miejski za naszego pobytu niemal przez cały czas w rękach dyrektora Stomy.

Początek.

Po raz pierwszy wszedłem do gmachu na placu Teatralnym mając lat siedem, prowadzony za rękę przez mojego starszego brata. Miałem już wtedy pewien staż jako widz teatralny, bo jeszcze podczas pobytu w Poznaniu zdążyłem obejrzeć sztukę Karoliny Birch-Pfeiffer pt. "Dziecko szczęścia" (w Teatrze Nowym) i Humperdincka "Jaś i Małgosia (w Teatrze Wielkim). Owego dnia rzecz zapowiadała się jednak o wiele ciekawiej z uwagi na temat: "Obrona Częstochowy". Na wniosek mojego brata rodzice zgodzili się, żebyśmy we dwóch obejrzeli tę sztukę i zaopatrzyli nas w fundusz przeznaczony na ten cel. Byliśmy już w holu, przed kasą, gdy brat z niewiadomych powodów oświadczył , że zmienia zdanie i chyba pójdziemy do kina. Wówczas urządziłem mu scenę. Upokorzony zaciekawionymi i litościwymi spojrzeniami kasjerki i pozostałych klientów załamał się, kupił bilety i wszedł ze mną na widownię, wcale tego później zresztą nie żałując gdyż obaj, wespół z całą publicznością, doznawaliśmy na tym przedstawieniu silnych przeżyć. Punktem kulminacyjnym była scena szturmu. Ku naszemu przerażeniu ukazali się w pewnej chwili Szwedzi, dobywając się z kanału orkiestrowego i po drabinach zaczęli wdzierać się na scenę pomimo ognia dział wycelowanych w widownię Widziałem potem w życiu wiele przedstawień, nieraz bardzo pięknych, ale mało które budziło już tyle grozy.

Tratwy

Spław drzewa przy śluzie trapezowej w 1925 roku. Okolice Mostów Solidarności. Fragment książki Walentego Winida pt. "Kanał Bydgoski", Warszawa 1928.


Co rozumieć należy przez wyraz "tratwa", wiadomo jest na ogół. Jest to pływający na wodzie środek ruchu z podłużnie ułożonych pni, nigdy z desek. Przez pewne podobieństwo do tablicy, nazwano ten środek komunikacyjny w języku niemieckim "tafel", co też przyjęto do polskich terminów spławu, jako "tafla", wyraz powszechnie używany i znany. Drzewo jest nieobrobione. Może jednak być pewna część tafli z belek, ale zdarza się to nader rzadko. Na poszczególnych wodach różnią się tratwy sposobem spajania i wymiarami. Długość i szerokość tratwy zależy od czynników, jak: szerokość i prostolinijność drogi, wymiar śluz, wielkość ruchu na danej drodze. Długość tratwy na naszej drodze zwyczajnie odpowiadała naturalnej długości pni drzewnych, najdłuższych, jakie wchodziły w taflę, szerokość zaś stosowała się do szerokości drogi i wrót śluzowych. Rozporządzenia policyjne regulowały wielkość
tratw. Od 1874 roku tratwa nie mogła być dłuższą, niż 30 m — względnie 40 m, gdy szło drzewo na maszty. Największa szerokość — 3,5 m i 4,3 m, dla prostokątnej — 3,9 m.

Budowa tratwy na naszej drodze przedstawiała się następująco: spuszczone na wodę kloce drzewne, zbierano obok siebie podłużnie w tablicę trapezową (odziomki — po jednej stronie, wierzchołki — po drugiej) lub prostokątną (po tej samej stronie na przemian odziomki i wierzchołki). Po jednej i po drugiej stronie tablicy kładziono poprzecznie cieńsze okrąglaki lub — częściej — belki, długie — jak szeroką była tafla, i wbijano w nie nad każdym klocem 8 — 10 calowe gwoździe. To poprzeczne drzewo spajające zwie się powszechnie "ramieniem". Jeśli w tratwę wchodziły i pnie krótsze, niż wynosiła jej długość, stosowano wtedy przekładanie kloców równo długich, którym i dawano jeszcze trzecie ramię.

Ażeby odpowiedzieć na pytanie, ile pni wchodziło w tratwę, pomijając już to, że mogły być i podłużnie składane (ale z 2 kawałów), musimy uprzytomnić sobie zwykłą grubość kloców, oraz to, cośmy poprzednio powiedzieli o szerokości. Ponieważ kloce w tratwie, — to tylko drzewo użytkowe, więc nie szło drzewo o mniejszej objętości, jak 10 cali w środku kloca. Średnio wynosiła objętość 13 cali. Zdarzało się i drzewo 15 — 17-calowe, zwyczajnie jednak miało grubość 12 do 15 cali. Według tego rozróżniano tablice średnie — 13 do 14 kloców, silne — 10 do 11 kloców i bardzo silne — 7 do 9 kloców.

Tratwa była zwyczajnie jednowarstwowa. Szły jednak czasami dwu, a nawet więcej warstwowe. Warstwy te były po największej części z belek. Oprócz tego tratwa niosła niekiedy na sobie ładugę. Tą mógł być wszelki towar. Około roku 1880 zabronił rząd pruski transportowania na tratwach towarów, tonących w wodzie. Odtąd załadowywano na tratwy tylko drzewo i wyroby z niego. Załadowywać wolno było tyle tylko, by zanurzenie tratwy nie przekraczało 60 cm.

Tratwa była złączona ruchomo, do czego — według oficjalnych sprawozdań — używano witek brzozowych, dębowych lub najczęściej wierzbowych. Swego czasu władze nie przeszkadzały wiązać drutem. Używanie jednak tego miało złe następstwa. Flisacy kaleczyli sobie ręce, a to często sprowadzało zakażenie krwi. Ponadto zużyty drut rzucano do wody, przez co utrudniano ruch na omawianej drodze jako, że była niegłęboka. Drut był i dlatego nieodpowiedni, że wiązanie winno być łatwe do rozłączania. Z powyższych względów w końcu zabroniono posługiwania się drutem. Jednak, ponieważ o witki było trudno na Brdzie, gdzie właśnie przekształcano tratwy, zatem używano nadal drutu, a władze zwykle przymykały oczy.

Tartak Hermanna Dycka

Tartak Hermanna Dycka znajdował się przy Moście Królowej Jadwigi (w tamtym czasie Most Victorii). Po lewej stronie widoczna wieża kościoła ewangelickiego przy Palcu Zbawiciela. Po prawej komin Dyrekcji Kolei. Dzisiaj jest tu Basen Astoria. Fotografia z 1915 roku.

Hermann Dyck's sawmill was situated next to today's Queen Jadwiga Bridge (at that time the Victoria Bridge). On the left side of the tower visible evangelical church on the Square Savior. On the right, the Railway Directorate chimney. Today is the Astoria Basin. Photo from 1915.

Źródło/Source:
"Dawno temu w Bydgoszczy - A Long Time in Bydgoszcz", redakcja Ewy Garbaciak i Krzysztofa Walentowskiego. Wyd. Quixi Media, Bydgoszcz 2020.

Ostatni goście w "Brdzie"

 Do dnia 21 grudnia 2019 roku przyjmowano na nocleg ostatnich gości Hotelu "Brda". Po tym czasie hotel został zamknięty, a jego wyposażenie sprzedano. Pocztówkę z lat. 90 przesłał pan Andrzej. Dziękuję.

Pierwsze projekty budowy hotelu w obecnym miejscu miały miejsce już w 1956 roku. W owym czasie w mieście brakowało obiektu hotelarskiego przystosowanego do przyjmowania większej liczby gości, ponieważ hotele znacjonalizowane po 1945 (jak np. Hotel Pod Orłem), choć często reprezentacyjne, dysponowały niewielką liczbą miejsc noclegowych. W związku z tym podjęta została decyzja o budowie nowego obiektu, którego projektantem została firma "Miasto-projekt". Ostateczny projekt uzyskał akceptację Miejskiej Rady Narodowej dopiero po 9 latach. Budowę hotelu po 2 latach przygotowania lokalizacji rozpoczęto w roku 1967, a zakończono w roku 1972. Wykonawcą inwestycji było Bydgoskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Miejskiego. Koszt budowy wyniósł 50 mln złotych. Obiekt oddano do użytku 29 sierpnia 1972 roku. Tego dnia o godzinie 7:00 otworzono hotelową kawiarnię z 75 miejscami, o 13:00 restaurację na 150 miejsc, a o 16:00 - hotelową recepcję.

Dodatkowo obiekt posiadał wówczas fryzjernię (II piętro), placówkę PKO (III piętro), bar-klub, salę telewizyjną oraz taras widokowy na X piętrze. Potrzeby zmotoryzowanych zaspokajał własny parking i garaże dla 45 pojazdów, w tym 15 stanowisk dla autobusów. W końcu 1972 obiekt jako pierwszy kraju otrzymał własną centralę telefoniczną produkcji Warszawskich Zakładów Urządzeń Telekomunikacyjnych. Komunikację między kondygnacjami ułatwiały 3 windy wyprodukowane na licencji szwedzkiej oraz 2 dźwigi. Dostawcą mebli była spółdzielnia inwalidów ze Środy Wielkopolskiej. Hotel zatrudniał w owym czasie 240 pracowników. O jego nowoczesności miało świadczyć wyposażenie wszystkich pokojów w łazienki, aparaty telefoniczne oraz radia. Wraz z budową nastąpiło praktyczne zamknięcie ulicy Śniadeckich od ul. Dworcowej do Ślusarskiej - pozostawiono wyłącznie możliwość jazdy w kierunku placu Piastowskiego dla ograniczonej grupy użytkowników.

W 2019 roku właściciel obiektu złożył w Urzędzie Miasta wniosek o zmianę przeznaczenia obiektu na budynek mieszkalny z funkcją usługowo - handlową na parterze. Budynek ma być rozbudowany i podwyższony o 1 piętro. Na 11 piętrze powstaną dwa apartamenty z prywatną windą. Ponadto znajdzie się tu taras na dachu oraz 106 mieszkań. Po drugiej stronie ulicy Fredry zbudowany zostanie parking w postaci budynku imitującego kamienicę. Autorami modernizacji są architekci z poznańskiej pracowni Con-Project. Źródło: wikipedia.pl

W Radiu PiK o Pierzei

Warto posłuchać ciekawej dyskusji w Polskim Radio PiK pomiędzy Anną Rembowicz-Dziekciowską - dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej i prof. Dariuszem Markowskim - konserwatorem dzieł sztuki, przewodniczącym Rady ds. Estetyki Miasta Bydgoszczy. Rozmówcy zastanawiają się, jaka może być Bydgoszcz, gdy zostaną już dokończone wielkie inwestycje, m.in. kulturalne: czwarty krąg opery, nowy kampus Akademii Muzycznej, Młyny Rothera, Teatr Kameralny, czy zostanie rozbudowana Filharmonia Pomorska, a parki, skwery, centralne place wypięknieją.

Czy to już będzie Bydgoszcz marzeń, spójna i harmonijna pod względem ładu przestrzennego? Czy potrzebne jest uporządkowanie, czy odrobina szaleństwa i spektakularne inwestycje? Link do audycji:
https://www.radiopik.pl/139,1096,29-grudnia-2020...

Zdaniem wielu bydgoszczan priorytetową, spektakularną i również szaloną inwestycją jest odbudowa zachodniej pierzei Starego Rynku. W styczniu 2021 roku minie 81 lat od jej zburzenia przez okupacyjne władze niemieckie. Na zdjęciu: Kościół św. Ignacego Loyoli widoczny od ulicy Krętej w 1934 roku.

"Z Nowym Rokiem"

Dziś z Nowym Rokiem - witam Was szczerze,
Chyląc wokoło pokornie skroń -
Z otuchą w sercu - i w dobrej wierze -
Przychodzę znowu uścisnąć dłoń.

Choć los nas mściwy srodze przygniata,
Szczerzy swe zęby - nędza i głód -
Nie rozpaczajmy! - Wrócą te lata,
Kiedy znowu będzie wszystkiego w bród.

Ziemia też wyda obfitsze plony -
Kominy dymem zasnują kraj,
W warsztatach będzie ruch ożywiony -
Zabłyśnie znowu na ziemi raj!

Nie smuć się, Bracie - Na cóż ta trwoga?
Nadzieją niechaj błyśnie Twój próg -
Bo naród - który miłuje Boga,
Tego ochroni - nasz dobry Bóg!

Autor wiersza to F. Bielicki
Ilustrowany Kalendarz "Dziennika Bydgoskiego", 1933.
Fotografia Janusza Michalskiego z dnia 25 grudnia 2002 roku.

Dukaty z Bydgoszczy

 

  W Skarbnicy Narodowej można nabyć wierną replikę 100 dukatów Zygmunta III Wazy. W tym roku minie 400 lat od wybicia w bydgoskiej mennicy najdroższej monety Polski i Europy!

100 dukatów koronnych Zygmunta III Wazy z 1621 roku jest najcenniejszą, największą i najcięższą polską złotą monetą. Ten skarb mennictwa polskiego został wybity w mennicy bydgoskiej. Na tle wielu mennic działających na przełomie XVI i XVII wieku, ta szczególnie się wyróżniała. Specjalizowała się w biciu monet o dużych nominałach. Wynikało to z bardzo wysokiego poziomu technologicznego mennicy oraz współpracy z najwybitniejszymi medalierami i grawerami.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że 100 dukatów Zygmunta III jest ważnym świadkiem historii. Monetę tę wybito w okresie polskiego złotego wieku. To wtedy Rzeczpospolita była największym państwem w Europie. Na początku XVII wieku, po zwycięstwie nad Szwedami i Rosjanami, granice Polski rozciągały się od Poznania aż po Smoleńsk.

Polski korpus hetmana Stanisława Żółkiewskiego stacjonował na Kremlu, a król Zygmunt III Waza prowadził grę o koronę carów. Rzeczpospolita była potęgą gospodarczą i polityczną, a polska husaria – najlepsza kawaleria świata – pozostawała niepokonana przez ponad 100 lat!

100 dukatów koronnych Zygmunta III Wazy to nie tylko wyjątkowa moneta, lecz także namacalny dowód okresu świetności państwa polskiego.

W 2008 roku na aukcji w nowojorskiej firmie Stack’s, jeden z nielicznych egzemplarzy, został zlicytowany za rekordową kwotę
1 380 000 USD. W styczniu 2018 roku padł kolejny rekord zakończony sprzedażą na kwotę 2 160 000 USD. To czyni ją najdroższą monetą Europy kontynentalnej. W Polsce oryginał monety można podziwiać w Muzeum Czapskich w Krakowie.

Limit: 25.000 sztuk
Do nabycia pod adresem:
https://tinyurl.com/y7laa5js

Rozbiórka kościoła na Starym Rynku

  4 stycznia 1940 roku Miejski Urząd Budowlany złożył propozycję rozbiórki kościoła pojezuickiego na Starym Rynku czterem firmom budowlanym: Maxa Reicha (Hoch und Tiefbau A.G.), Hansa Mielkego (Baugeschäft Maschinenbautischlerei), Brunona Wiesego (Baugeschäft und Zementwarenfabrik) i Richarda Mielkego (Hoch und Tiefbau, Holzidustrie). Trzy pierwsze nie przyjęły oferty. Zadania podjęła się ostatnia, której zlecono również rozbiórkę innych budynków wokół kościoła. Prace rozbiórkowe prowadzono na koszt gminy miejskiej. Według kosztorysu z 27 marca 1941 roku wyniosły 25 391,48 marek, a gmina przejęła cegły do powtórnego wykorzystania. Rozbiórka i sprzątanie gruzu trwały od lutego do kwietnia 1940 roku. W pracach brało udział, w zależności od zakresu, od 35 do 77 osób, w tym cieśle, murarze i czeladnicy murarscy.

  Świadkiem i uczestnikiem rozbiórki był muzealnik i kustosz Kazimierz Borucki, zatrudniony przed wybuchem wojny w Muzeum Miejskim. Krótko po II wojnie światowej opublikowano jego relację z burzenia kościoła. Rozpoczyna ją od stwierdzenia, że "Werner Kampe za zgodą Gauleitera Forstera z Gdańska, zarządził, aby jak najprędzej przystąpiono do rozbiórki kościoła".

  W poniedziałek, 8 stycznia 1940 roku po ostatniej mszy świętej ksiądz Kaluschke przeniósł Przenajświętszy Sakrament do kościoła farnego, a robotnicy rozpoczęli demontaż ołtarzy i sprzętów kościelnych. Do pobliskiej fary zaniesiono ołtarz boczny z obrazem Maksymiliana Piotrowskiego przedstawiającym Najświętszą Marię Pannę Niepokalanego Poczęcia, do kościoła księży Misjonarzy na Bielawach zaniesiono ołtarz Serca Jezusowego,a także ławy, ornaty, konfesjonały i bieliznę kościelną. Do kościoła Antoniego na Czyżkówku przeniesiono ołtarze św. Wojciecha i św. Józefa, duży świecznik pająk (mosiężny), wieczną lampkę, tabernakulum i części rzeźbione w drzewie z wielkiego ołtarza oraz ambonę. Do Muzeum Miejskiego trafił obraz olejny z wizerunkiem św. Ignacego Loyoli z wielkiego ołtarza (obecnie znajduje się w kościele w Jastrzębiej Górze) i osiem drewnianych rzeźb, m.in. pozostający w zbiorach Muzeum Okręgowego XVII-wieczny kartusz z wizerunkami jezuitów.

Agnieszka Wysocka, Bydgoski Stary Rynek w planach niemieckich okupantów [:w] Quart 2020, s. 78-95. Link do artykułu:
https://quart.uni.wroc.pl/pdf/55/q55_05_Wysocka.pdf

Więcej zdjęć z rozbiórki kościoła na blogu:
https://firtelbydgoski.blogspot.com/2015/04/rozbiorka-koscioa-loyoli-i-zachodniej.html?fbclid=IwAR2SYZ3PzPvYfjWV7DlqjIl8RXBF-CZKSRvTmtLaOMvZJREv7zt-EbZJuiA

Port ciszy.

 

Gdy gród stutysięczny codziennie wita
szeptem czy głośno świt nowy,
gdy ust sto tysięcy cały dzień pyta,
kłóci się, toczy rozmowy —
nie marz o ciszy.

Lecz nie sądź, że w kotle ruchu i życia,
w ludzi-maszynach bigosie,
dla wytchnienia nie ma nigdzie ukrycia,
chodź, poszukamy w chaosie
spokojnej niszy.

Pójdziemy Przesmykiem, nie pytaj dokąd,
tam, gdzie przed nami się szerzy
ocieniony murem domów prostokąt —
Rynek, tu port ciszy leży,
wolny od burzy.

Na lewo wieża rózgi sprawiedliwej, na prawo piętra czynszowe,
na przeciw domki przytulne, nobliwe,
w podwórku historii słowo —
z nad dachów wzgórze.

Tu zawsze cisza i prawie bezludnie,
a głos od murów odbity,
po kostkach granitu skacząc zadudni,
uleci szeptem pod szczyty,
pod strychów pasy.

Poznałeś port ciszy, pójdź dalej... w kącie
są stopnie uliczki stromej,
wejdziemy po nich wzwyż, nad miasto, pnąc się
jak w górach po skalnych złomach,
poprzez Terasy.

Autorem wiersza jest Wincenty K. Sławiński, Bydgoszcz 1938. Na zdjęciu Terasy w latach 70. XX w. Fot. Stanisław Plewa. Źródło: Bydgoszcz - Okruchy Przeszłości

Szlifierz

Szlifierz noży na Dworcowej
Fot. Ernst Penz-Horen, 1876
Zdjęcie znajduje się w zbiorach Muzeum Okręgowego 
im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy
 

"Zimowy dzionek..."

Zimowy dzionek krótko trwa,
W bezgwiezdną noc zapada,
Tylko odwiecznie czuwa Brda
I Bóg, co światem włada.

Nad wodną, cichą tonią Brdy
Pokrytą szklistym lodem,
Spowita śniegiem Bydgoszcz śni,
Owiana nocnym chłodem.

Z wolna wskazówki godzin mkną,
Noc zdaje się bez końca...
Poranku świty słabo lśnią
Aż błyśnie promień słońca.

Zbudzone miasto... wszędzie ruch,
W powietrzu dzwony drgają,
Na bruk opada śnieżny puch,
Świat bielą upiększając.

Lecz dzionek ten tak krótko trwa,
Znów w głuchą noc zapada...
Jedynie w mrokach czuwa Brda
I Bóg, co światem włada.

Autorem wiersza jest Wincenty K. Sławiński, Bydgoszcz 1938.
Fot. Jerzy Riegel, 1965.

"Stara piosnka"


Już motyl usnął na kwiecie,
Wietrzyk listkami kołysze;
Babcia na starym szpinecie
O zżółkłe trąca klawisze.

Przy babci wnuczka podlotek
Zwiędłą całuje jej rękę,
Łaszcząc się z prośbą jak kotek:
— Babciu, zaśpiewaj piosenkę!

A babcia stara i siwa
Jakby kto zadał jej czaru
Odwieczną piosnkę dobywa
Z dawnego repertuaru.

I głosem biednym i nikłym
śpiewa jak łabędź zraniony,
Z patosem wcale niezwykłym
U tak poważnej matrony:

"Tam na błoniu błyszczy kwiecie,
Stoi ułan na widecie,
A dziewczyna, jak malina
Niesie koszyk róż!..."

— Babuniu! jakież to piękne,
Aż dziwne idą wskroś dreszcze,
Ja u nóg twoich uklęknę,
Lecz zaśpiewaj jeszcze, ach! jeszcze!

A babcia dawne swe dzieje
Snuje przed wnuczką jedyną.
Wnuczka rozkosznie się śmieje
A babci z oczu łzy płyną...

Autorem wiersza jest Władysław Bełza - pseud. Władysław Piast (1847-1913) - polski poeta neoromantyczny, piszący w duchu patriotycznym, nazywany piewcą polskości. Publicysta, animator życia kulturalnego, oświatowego i prasowego, współzałożyciel polskiej organizacji oświatowej Macierz Polska.
Wuj Witolda Bełzy (1886-1955) – bibliotekarza, literata, publicysty, działacza kultury i dyrektora Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy
(1920–1939, 1945–1952). Wiersz został opublikowany w "Małym posłańcu" - dodatku bezpłatnym do "Dziennika Bydgoskiego". Bydgoszcz, niedziela 22 marca 1908 roku.

Portret Apolonii Sicińskiej
Zakład Fotograficzny Teodora Joopa i Spółki Bydgoszcz, 1865

"Praca"

 

Jest pewna siła, o dziecię moje!
Co ducha krzepi, i nudy skraca,
Co skroń ozdabia w szlachetne znoje:
Wiesz jak jej miano? — zowie się praca.

Widzisz, ten kościół z krzyżem u szczytu,
Co Bogu serca zbłąkane wraca:
Któż wieże jego wzniósł do błękitu,
Jeśli nie długa, mozolna praca.

Albo bielone ściany tej szkółki,
Gdzie dzieci marnie chwilek nie tracą,
Lecz nektar nauk sączą jak pszczółki,
Czyż nie stawiane trudem i pracą?

Patrz na tych ludzi, którzy wieczorem
Wracają czarni, strudzeni tacy,
I wyszarzanym świecą ubiorem,
Co im wśród ciężkiej wytarł się pracy...

Ale się nie śmiej z podartej szaty,
Którą się szczycą owi biedacy;
Kiedyś, o dziecię! dowiesz się z laty,
Jaka jest wartość sukni a pracy.

Lecz dłoń ich ujmij w swe rączki małe,
Niech twe uściski trud im zapłacą,
I cześć miej dla tych, co życie całe,
Walczą wytrwałą i ciężką pracą.

Bo nie złocone pałaców progi,
W poczciwych oczach ludzi bogacą...
Droższy jest często domek ubogi,
Jeśli zdobyty mozolną pracą.

Autorem wiersza jest Władysław Bełza - pseud. Władysław Piast (1847-1913) - polski poeta neoromantyczny, piszący w duchu patriotycznym, nazywany piewcą polskości. Publicysta, animator życia kulturalnego, oświatowego i prasowego, współzałożyciel polskiej organizacji oświatowej Macierz Polska.
Wuj Witolda Bełzy (1886-1955) – bibliotekarza, literata, publicysty, działacza kultury i dyrektora Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy
(1920–1939, 1945–1952).

Na zdjęciu praca w Pomorskich Zakładach Budowy Maszyn „Makrum”. Lata 70/80 XX w.

"Czym też ja będę?"

Nieraz, gdy sobie,
W kątku usiądę,
To myślę o tym,
Czym też ja będę?
 
Trudno się zawsze,
Trzymać mamusi,
Bo każdy człowiek,
Kimś być musi.
 
Więc może będę,
Dzielnym ułanem,
Lub w cichej wiosce,
Skromnym plebanem.
 
Może też inną
Pójdę kolejką:
Będę malarzem,
Jak nasz Matejko.
 
A może sobie
I to zdobędę,
Że ziemię ojców
Uprawiać będę.
 
Lecz jakimkolwiek,
Iść będę szlakiem:
Zawsze zostanę,
Dobrym Polakiem!
 
Autorem wiersza jest Władysław Bełza - pseud. Władysław Piast (1847-1913) - polski poeta neoromantyczny, piszący w duchu patriotycznym, nazywany piewcą polskości. Publicysta, animator życia kulturalnego, oświatowego i prasowego, współzałożyciel polskiej organizacji oświatowej Macierz Polska. Wuj Witolda Bełzy (1886-1955) – bibliotekarza, literata, publicysty, działacza kultury i dyrektora Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy
(1920–1939, 1945–1952).
Ulica Dworcowa 15, fot. Jerzy Riegel / 1965

niedziela, 9 maja 2021

Zachodnia pierzeja w odbudowie

  Po 80 latach jest szansa na odbudowę Zachodniej Pierzei Starego Rynku w Bydgoszczy. Od uzyskanych głosów w ankiecie zależy czy pierzeja będzie jedną z pierwszych w kolejności inwestycji realizowanych przez miasto Bydgoszcz. Głosowanie trwa od 22 marca do 21 maja 2021 roku. Link do ankiety: www.bydgoszcz.pl/wybieramy

#Odbudujemy!



 
Zachęta do głosowania na Odbudowę wygłoszona przez
Menedżera Starego Miasta i Śródmieścia
Pana Macieja Bakalarczyka 
Film z 6 maja 2021 roku dostępny na Youtube

czwartek, 6 maja 2021

O Ś W I A D C Z E N I E

Szanowni Państwo

Facebookowe strony "Wspominaj Bydgoszcz - zdjęcia z Bydgoszczą w tle" oraz "Stowarzyszenie na rzecz odbudowy Teatru Miejskiego w Bydgoszczy" 5 maja 2021 roku zostały zaatakowane przez hakerów internetowych. Dotychczasowi administratorzy tych stron zostali usunięci lub ograniczono im prawa administracyjne. Od 5 maja 2021 roku dotychczasowi administratorzy nie odpowiadają za publikowane treści na powyższych stronach. Sprawa została zgłoszona do administracji Facebooka i na Policję. Przy okazji prosimy o fachową pomoc ekspertów tych z jasnej strony Księżyca jak odzyskać strony.
 
Cały czas zapraszamy na bloga: https://wspominajbydgoszcz.blogspot.com/ 
 
Serdecznie dziękujemy za uwagę
Prawdziwi administratorzy tych stron

poniedziałek, 1 marca 2021

Podporucznik Niezłomny

 Nazywany pierwszym żołnierzem niezłomnym w Bydgoszczy, był również pierwszą ofiarą Urzędu Bezpieczeństwa. 3 marca 1945 roku w ówczesnej siedzibie UB przy ul. Markwarta 4 w Bydgoszczy, rozstrzelany został ppor. Leszek Biały. W czasie wojny służył w szeregach Armii Krajowej jako szef łączności Okręgu Pomorskiego. 

 
 
Krzysztof Wieczorek - "Ppor. Leszek Biały ps. Jakub"

   Z opowieści mojej nieżyjącej już babci zapamiętałem, że w 1957 roku, kilka miesięcy po pogrzebie mojego dziadka na bydgoskim cmentarzu na Bielawach, na tej samej cmentarnej alejce,zaledwie parę kwater dalej, pochowano Leszka Białego – młodego człowieka, zamordowanego przez UB.

  Przez blisko dwanaście lat jego najbliżsi żyli nadzieją, że uciekł z ubeckiej katowni i przedostał się na zachód. Resztki nadziei prysnęły po krótkotrwałej odwilży w 1956 roku. Do rodziców owego młodego człowieka zgłosił się Konstanty Kielich, niegdyś członek AK, później pracujący w bydgoskim Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego. Oświadczył, że na podwórzu urzędu przy ul. Markwarta osobiście wykopał dół, w który wrzucono doczesne szczątki dwóch mężczyzn, zamordowanych w trakcie niezwykle brutalnych przesłuchań. Jednym z nich był ppor. Leszek Biały "Jakub", szef łączności Okręgu Pomorskiego Armii Krajowej. Drugim – również członek AK o ps. "Bolesław", którego personaliów nie ustalono. Później na tym miejscu ustawiono śmietnik…

  Po latach udało się odkryć, że za ich śmierć bezpośrednio odpowiedzialny był Henryk Wątroba, Bolesław Halewski i Ryszard Szwagierczak – funkcjonariusze Urzędu, jednak pomimo przeprowadzonych w różnych latach trzech śledztw żadnego z nich nie udało się postawić przed sądem.

  Moja babcia odwiedzając grób dziadka była mimowolnym świadkiem pogrzebu, podczas którego po latach, wreszcie w godny sposób, pochowano we wspólnej mogile zarówno Leszka Białego, jak i jego towarzysza broni. Wspominała, że wśród żałobników oraz w pewnej odległości kręcili się panowie, robiący ukradkiem zdjęcia. Część z tych fotografii, opatrzonych stosownymi uwagami operacyjnymi znajduje się dziś w bydgoskim oddziale IPN. Odwiedzając miejsce spoczynku moich najbliższych, często przystawałem również przy wspomnianej mogile. Umieszczono na niej niewielkie zdjęcie. Spogląda z niego inteligentna, młoda twarz w okularach.


Kim był Leszek Biały? Czy był dla nowej władzy aż tak niebezpieczny?

  Urodził się na Podolu w 1919 roku. Gdy Podole trafiło w ręce bolszewików, jego rodzice i trzy starsze siostry przenieśli się w 1920 roku do Warszawy, potem do Łodzi, by ostatecznie w 1922 roku osiąść na stałe w Bydgoszczy. Leszek ukończył Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze w Bydgoszczy, zaś w latach 1937-1939 studiował elektrotechnikę na Politechnice Lwowskiej. Wojna przerwała naukę. Po jej wybuchu zaangażował się w konspirację. Mieszkanie Białych szybko stało się ważnym punktem konspiracyjnym. Tu odbywały się narady sztabu AK, tu także słuchano alianckiego radia, a dzięki zdobytym informacjom można było wydawać biuletyny informacyjne dla zaufanych osób. Leszek aktywnie włączył się w prace konspiracyjne. Został zaprzysiężony w 1942 roku. Przyjął pseudonim "Jakub". Pracując w Fabryce Prochu i Amunicji DAG Fabrik Bromberg jako elektromonter zajął się nadzorem i organizacją tajnej produkcji radioodbiorników do nasłuchu. Tu trzeba dodać, że w czasie okupacji za samo posiadanie radia Niemcy karali śmiercią. Później awansował do sekcji wywiadu AK. Organizował kopiowanie tajnej dokumentacji produkcyjnej, nadzorował komórkę legalizacyjną, która podrabiała dokumenty dla żołnierzy AK, zorganizował telefoniczny podsłuch w dyrekcji firmy, a także zajmował się sabotażem. To dzięki niemu 23 czerwca 1944 roku udało się wysadzić w powietrze nową mieszalnię trotylu. Przełożeni doceniali jego pracę i zaangażowanie. Powierzono mu stanowisko Szefa Łączności AK na Pomorze, dzięki czemu podjął kontakty z innymi regionami, organizacjami i oddziałami partyzanckimi z Borów Tucholskich, a także z Komendą Główną AK. Gdy w styczniu 1945 roku gen. Leopold Okulicki podjął decyzję o rozwiązaniu AK Leszek Biały wspólnie z emisariuszem Komendy Głównej o pseudonimie "Bolesław" podjął tworzenie w regionie bydgoskim struktur nowej organizacji "Nie".

 Niestety, najprawdopodobniej jedna z drobnych akcji z czasów okupacji, polegająca na zorganizowaniu fałszywych dokumentów i ukrycia w partyzanckim leśnym oddziale polskiego dezertera z Wermachtu, stała się przyczyną jego aresztowania w lutym 1945 roku. 27 lutego UB przesłuchiwało jako świadka, Eugeniusza Roszczyna, znajomego Leszka Białego z okresu pracy w DAG Fabrik Bromberg. To on opowiedział funkcjonariuszom bezpieki o szczegółach wspomnianej akcji i wskazał miejsce zamieszkania swego znajomego. Aresztowano go tego samego dnia wieczorem. W czasie rewizji skradziono z mieszkania wszystkie wartościowe rzeczy, w tym biżuterię, zegarki, a nawet maszynę do pisania.

  Przesłuchania trwały zaledwie pięć dni. Z relacji więźniów, którym udało się przeżyć wiadomo, że był brutalnie bity oraz dręczony psychicznie i fizycznie. Bito go gumowymi wężami i kolbami broni. Podwieszano za ręce bądź nogi pod sufitem, wlewano do gardła i nosa wodę lub benzynę, przypalano i wbijano różne przedmioty pod paznokcie. Zamykano go rozebranego w celi metr na metr, a na podłogę wylewano wodę tak, by nie mógł się położyć. 3 marca został zamordowany.

  Po 1989 roku środowisko kombatanckie AK uczciło jego pamięć, ustawiając naprzeciw dawnego siedziby WUBP (dziś szpitala MSWiA) poświęcony mu obelisk. Jego imieniem nazwano także pobliski skwer. Warto i trzeba o nim pamiętać. Miał zaledwie dwadzieścia sześć lat. Po oswobodzeniu Bydgoszczy z rąk hitlerowskiego okupanta nowa władza pozwoliła mu przeżyć niespełna dwa miesiące.

Obelisk poświęcony zamordowanemu 
Leszkowi Białemu przy ulicy Markwarta 

Źródła:
- Krzysztof Wieczorek, Ppor. Leszek Biały "Jakub",  [w:] http://wolnadroga.pl/poza-koleja/ppor-leszek-bialy-jakub/, 1.03.2021 [dostęp].

- Krzysztof Osiński, Działalność ppor. Leszka Białego w Wydziale Łączności AK na Pomorze (zarys problemu), [w:] Łączność konspiracyjna1939 - 1945. Materiały z XXVII sesji naukowej w Toruniu w dniach 16-17 XI 2017 roku pod redakcją Bogdana Chrzanowskiego, Toruń 2019.
 
- Hanka Sowińska, Po 12 latach rodzina Białych poznała tragiczną prawdę, Gazeta Pomorska, 23.02.2017 [dostęp].

środa, 27 stycznia 2021

Bydgoszczanie w Auschwitz

76. rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. 
W Biurze Informacji o Byłych Więźniach znaleźć można sylwetki kilkuset bydgoszczan. 
 
Opisy zdjęć wg Muzeum KL Auchwitz. 
Osoby zostały przedstawione alfabetycznie.

Cześć Ich Pamięci!

Adamski, Eduard
(numer więźniarski: 20168)
urodzony: 1921-09-19, miejsce urodzenia: Bromberg, 
zawód: Laufbursche; Zahntechniker
Podstawa informacji: 
1. Bunkerbuch 2. Fotografia 3. Leichenhalle 4. Zugangsliste
 
 Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 

***

Flegier, Henryk
(numer więźniarski: 876)
urodzony: 1923-07-03, miejsce urodzenia: Bydgoszcz, 
zawód: uczeń gimnazjalny
Losy:
1. 1940-06-20, Auschwitz, przybycie do obozu
2. zginął 8.9.1942 r. w KL Auschwitz,
Podstawa informacji: 1. Auschwitz I - Block 4 2. Fotografia 
3. Sterbebücher 4. krakowska księga pamięci
 
 Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 
***

Krause, Eduard
(numer więźniarski: 21424)
urodzony: 1908-09-29, miejsce urodzenia: Bromberg, Bydgoszcz,
zawód: schlosser (ślusarz)
Losy:
1. 1942-08-12, Auschwitz, zginął
Podstawa informacji: 1. Auschwitz I - Block 4
2. Fotografia 3. Häftlingskrankenbau Auschwitz I - Block 20
4. Häftlingskrankenbau Auschwitz I - block 28
5. Sterbebücher 6. Stärkebuch7. Zugangsliste

Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 
***

Makuszewski, Zbigniew
(numer więźniarski: 6800)
urodzony: 1920-07-01, miejsce urodzenia: Bromberg, Bydgoszcz.
Losy:
1. przeniesiony w 1943 r. do KL Buchenwald,
2. 1942-04-27, Auschwitz, przybycie do obozu,
Podstawa informacji 1. Fotografia 2. Häftlingskrankenbau Auschwitz I - Block 20
3. Häftlingskrankenbau Auschwitz I - block 284. Transportlisten andere KL
5. krakowska księga pamięci 

Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 
***

Matuszewski (w obozie również jako Krüger), Henryk
(numer więźniarski: 5860)
urodzony: 1922-06-16, miejsce urodzenia: Bydgoszcz
Losy:
1. 1940-10-08, Auschwitz, przybycie do obozu
2. przeniesiony w 1944 r. do KL Flossenbürg, przeżył,
Podstawa informacji:
1. Fotografia 2. Häftlingskrankenbau Auschwitz I - Block 20 (II)
3. Häftlingskrankenbau Auschwitz I - block 28 4. Transportlisten andere KL
5. krakowska księga pamięci

Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 
***

Przegietka, Alojzy
(numer więźniarski: 16754)
urodzony: 1921-04-18, miejsce urodzenia: Bydgoszcz, zawód: elektrotechnik
Losy:
1. 1941-05-29, Auschwitz, przybycie do obozu
2. zginął rozstrzelany 14.7.1942 r. w KL Auschwitz,
Podstawa informacji:
1. Fotografia 2. Sterbebücher 3. Stärkebuch 4. Zugangsliste
5. warszawska księga pamięci

Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 
***

Smorowski, Mieczysław
(numer więźniarski: 13588)
urodzony: 1903-07-09, miejsce urodzenia: Bydgoszcz, zawód: gospodarz
Losy:
1. 1941-04-06, Auschwitz, przybycie do obozu
Podstawa informacji: 1. Fotografia 2. Zugangsliste
3. warszawska księga pamięci

Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 
***

Suligowski, Feliks
(numer więźniarski: 8635)
urodzony: 1892-11-18, miejsce urodzenia: Bydgoszcz, zawód: burmistrz
Losy:
1. zginął rozstrzelany 25.1.1943 r. w KL Auschwitz,
Podstawa informacji: 1. Bunkerbuch 2. Fotografia 3. Sterbebücher
4. Zugangsliste 5. lubelska księga pamięci

Źródło: 
 Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
 
***

Szatkowski, Franz
(numer więźniarski: 87442)
urodzony: 1921-04-13, miejsce urodzenia: Bydgoszcz
Podstawa informacji: 1. Fotografia
2. Häftlingskrankenbau Auschwitz I - Block 20

 Źródło: 
Archiwum Państwowego Muzeum 
Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu

niedziela, 24 stycznia 2021

Pruska szkoła w Bydgoszczy

"Pruskie szkolnictwo średnie w Bydgoszczy w latach 1815-1920" autorstwa Radosława Michny. Książka zapowiada się nieźle, dlatego wrzucam na bloga informację.  

Ze wstępu:

"[...] Problematyka pruskiego szkolnictwa w Bydgoszczy nie posiadała dotąd całościowego, monograficznego opracowania. Ogólny zarys dziejów szkół z tego okresu został przedstawiony w pierwszym tomie monografii pt. Historia Bydgoszczy. Fragmentaryczne informacje o rodzajach i działalności poszczególnych placówek edukacyjnych zawarto w książce pt. Aus Brombergs Vergangenheif, wydanej w RFN w 1973 roku. W drugim tomie Encyklopedii Bydgoszczy zamieszczono dział Oświaty, którego redaktor Edward Małachowski z współautorami opracował poszczególne hasła odnośnie pruskiego systemu szkolnictwa i szkół. Zagadnienie administracji szkolnictwa, jego stanu i procesu rozbudowy sieci szkolnej Regencji Bydgoskiej w latach 1815-1920, zostało dość obszernie zaprezentowane w trzech publikacjach, wydanych w Niemczech Zachodnich w latach 60. i 70. XX wieku. Dane na temat działalności pojedynczych szkół średnich w Bydgoszczy występują tam jednak w niewielkim stopniu".
 ***
 "Praca dra Michny to pierwsza kompleksowa praca o dziejach oświaty bydgoskiej w okresie przedrozbiorowym i w okresie zaboru pruskiego. [...] Praca w drobiazgowy sposób prezentuje rozwój szkół, ich uczniów, nauczycieli i bazę materiałową. Autor zwraca także uwagę na życie społeczno-polityczne miasta, regencji i prowincji, w którego realiach były osadzone opisywane placówki oświatowe. [...] Dzięki pracy Autora poznajemy nie tylko dzieje szkół, ale również poszczególnych budynków szkolnych, które przejęte zostały przez władze miasta po powrocie Bydgoszczy do Macierzy i w których do dziś istnieją polskie szkoły średnie".

Z recenzji wydawniczej prof. dr hab. Alberta Kotowskiego

"Pruskie szkolnictwo średnie w Bydgoszczy w latach 1815-1920" Radosława Michny to opracowanie dotyczące zagadnienia, które dotąd nie było przedmiotem całościowych badań historycznych i odrębnego opracowania monograficznego. Wydana praca wypełnia poważną lukę w historiografii miasta. Temat sformułowany w tytule zaprezentowano w nieco szerszym zakresie zyskując niezbędną perspektywę i kontekst historyczny. [...] Książka Radosława Michny jest udaną próbą wszechstronnego i wyczerpującego przedstawienia pruskiego szkolnictwa średniego na reprezentatywnym przykładzie Bydgoszczy, pełniącej rolę lokalnego ośrodka władzy, centrum życia gospodarczego i kulturalnego. Praca dotyczy niemieckich szkół średnich w XIX i na początku XX wieku. Uwzględnia wątki polskie, jak udział uczniów i absolwentów Polaków oraz stopniową polonizację miejscowego szkolnictwa w 1920 roku po powrocie Bydgoszczy do Macierzy, którego jubileusz 100-lecia obchodzimy w 2020 roku".

Z recenzji wydawniczej dr hab. Marka Romaniuka

Radosław Michna, Pruskie szkolnictwo średnie w Bydgoszczy w latach 1815-1920, Instytut Wydawniczy "Świadectwo", Wydanie I, ISBN 978-83-7456-288-1, Bydgoszcz 2020, ss.457.
Książka wzbogaciła serię wydawniczą "Biblioteczki Bydgoskiej" Instytutu Wydawniczego "Świadectwo".

sobota, 2 stycznia 2021

Wystawa, która była blisko

 W zasobach Narodowego Archiwum Cyfrowego znalazłem ciekawe fotografie. Przedstawiają one robotników podczas prac związanych z przygotowaniem terenu pod Wystawę Ogólnopomorską. Na zdjęciach wykonanych w 1939 roku w pobliżu ulic Żeglarskiej i Unii Lubelskiej widoczne są mi.in.  Mosty kolejowe w kierunku Jachcic, tereny dzisiejszego Tyco Electronics, dawna zajezdnia tramwajowa. W dali wieża kościoła na Placu Piastowskim oraz tyły kamienic przy ulicy Dworcowej. 
 
 Niwelacja terenu pod budowę Wystawy Ogólnopomorskiej.
Widoczne mosty kolejowe. NAC/1939
 
  Wybuch II wojny światowej pokrzyżował plany milionom ludzi na świecie. Zawieszone zostały pomysły, przedsięwzięcia i inwestycje. Jednym z nich była planowana na rok 1941 Wystawa Ogólnopomorska w Bydgoszczy. 24 lutego 1939 roku minister przemysłu i handlu udzielił miastu koncesji na urządzenie Wystawy Ogólnopomorskiej w Bydgoszczy w czasie od 15 maja do 15 sierpnia 1941 roku. Według koncesji wystawa miała objąć całokształt dorobku Wielkiego Pomorza i wytwórczości przemysłowej, rolniczej, rzemieślniczej, naukowej, kulturalnej, itd.  Jak donosił Dziennik Bydgoski  z dnia 12 marca 1939 roku Zarząd Miejski już w części zmontował aparat wystawowy, angażując kierowników technicznych i handlowych. Tereny miały być bardzo rozległe i jedna część miała ciągnąć się od ulicy Królowej Jadwigi do mostów kolejowych i miała stanowić cześć reprezentacyjną wystawy. Natomiast druga część wystawy znajdować się miała na Jachcicach i przeznaczona była na pomieszczenie wystawy rolniczej i wesołego miasteczka. 
 
 Niwelacja terenu pod budowę Wystawy Ogólnopomorskiej.
Fabryka Ciszewskiego, później Eltra. 
Dzisiaj Tyco Electronic  NAC/1939
 
  Dzięki sprzyjającej pogodzie w ciągu sześciu tygodni zatrudnieni robotnicy uporządkowali i zniwelowali teren pod wystawę, a w najbliższym czasie przystąpiono do budowy pawilonów według gotowego już planu.

 Niwelacja terenu pod budowę Wystawy Ogólnopomorskiej.
Widoczne tyły kamienic przy ul. Dworcowej. NAC/1939
 
  Wystawa miała zobrazować wysiłki w usprawnieniu administracji państwa i samorządu, a nadto wykazać bezsprzecznie polskość Pomorza. Przedsięwzięcie miało pokazać korzyści płynące z dostępu Rzeczpospolitej do morza, przy równoczesnym wykazaniu konieczności wzrostu żeglugi na naszych drogach wodnych łączących bliższe i dalsze zaplecze z polskim Bałtykiem. 

 Niwelacja terenu pod budowę Wystawy Ogólnopomorskiej.
Budynek zajezdni tramwajowej NAC/1939
 
  Ówczesny prezydent Bydgoszczy Leon Barciszewski pytany przez redaktora Dziennika Bydgoskiego z dnia 15 marca 1939 roku o to, kto jest właściwie inicjatorem Wystawy Bydgoskiej odpowiedział: 
 
- "Panie Redaktorze, to właściwie trudno ustalić. W każdym razie inicjatorem jest sama Bydgoszcz. Wkrótce po objęciu przeze mnie urzędowania spotkałem się z tą myślą w kołach przemysłowych, kupieckich i rzemieślniczych. Myśli te nie były wówczas wyraźne i jasne, ale wszyscy byli zdania, że Bydgoszcz powinna coś zrobić".     

 
 Niwelacja terenu pod budowę Wystawy Ogólnopomorskiej.
Drugi o prawej Leon Barciszewski. NAC/1939
 

  Została ustalona forma organizacyjna Wystawy. Miała ona charakter "kombinowany". Z jednaj strony działała spółka udziałowa w oparciu o autorytet miasta Bydgoszczy w charakterze czynnika wykonawczego, z drugiej strony występował komitet, jako czynnik obywatelski w charakterze organu doradczego. Była to forma najodpowiedniejsza albowiem zapewniała ona zharmonizowanie wysiłków wszystkich przedstawicieli życia gospodarczego i społecznego około dzieła, które miało być godne Wielkiego Pomorza.

Wywiad z panem dyrektorem Gendaszkiem
Dziennik Bydgoski 19 marca 1939 roku

 Do pomysłu zorganizowania wielkiej wystawy w Bydgoszczy powrócono w 1946 roku.  Zorganizowano wówczas Pomorską Wystawę Przemysłu, Rzemiosła i Handlu, ale w innym miejscu.

Źródła: Dziennik Bydgoski, Narodowe Archiwum Cyfrowe