Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks. Ryszarda Markwarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks. Ryszarda Markwarta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lutego 2022

Dom społeczny

Dziennik Bydgoski 9 lipca 1939 roku donosił:   
Wspaniałe dzieło ociemniałych żołnierzy w Bydgoszczy. Powstaje imponujący gmach "Dom Społeczny im. Marsz. Śmigłego-Rydza". 
 

    (ak) W niezwykłym tempie wyrósł na narożniku ul. 3 Maja i ul. ks. Markwarta wielki, imponujący gmach, którym po­szczycić się może Bydgoszcz. Oto powstaje dzieło tych, którzy dla ojczyzny poświęcili najdroższy skarb. Z tym większym wzru­szeniem i wdzięcznością przyjmie społeczeństwo ten piękny dar dla wielu pokoleń ze strony tak drogich każdemu sercu pol­skiemu ociemniałych żołnierzy.

Serdeczny opiekun ociemniałych żołnie­rzy p. radca Mencel informuje nas, że przyjechał do Bydgoszczy przewodniczący Ko­mitetu Budowy Domu Inwalidów p. poseł major Wagner, prezes zarządu głównego Związku Ociemniałych Żołnierzy i chętnie udzie­li nam informacji na temat budowy nowe­go gmachu. Z miejsca udajemy się do biu­ra Związku Ociemniałych Żołnierzy przy ul. 3 Maja, gdzie zastajemy czcigodnego majora Wagnera, członka honorowego Związku Ociemniałych Żołnierzy p. Tadeusza Budzbona i innych.

     Szybka realizacja projektu

Dowiadujemy się z ust posła Wagnera, jak niezwykle szybkie było urzeczywistnie­nie projektu wybudowania tego gmachu. W sierpniu ub. roku bowiem z jego inicjatywy i prezesa Związku Ociemnoałych Żołnierzy p. Łepczyń­skiego z Bydgoszczy zapadła decyzja wy­budowania Domu Ociemniałych Żołnierzy i już czteropiętrowy gmach jest na ukoń­czeniu. Pełni podziwu dla tak szybkiej re­alizacji, dowiadujemy się, że w komitecie budowy znajduje się jeszcze p. radca Men­cel, prezes Łepczyński, prezes Zw. Inwali­dów Wojennych p. Szyperski i p. Michalak.

 — Do Bydgoszczy czułem zawsze pewien sentyment — mówi nam poseł Wagner — i cieszy mnie, że w tym mieście, w którym ociemniali inwalidzi doznają tak serdecznej opieki, powstaje ten dom. Tu w Bydgosz­czy po wojnie odbyło się szkolenie około stu ociemniałych żołnierzy z całej dzielnicy zachodniej Polski i tutaj od 1921 roku mieści się siedziba Związku Ociemniałych Żołnierzy na Wielkopolskę, Pomorze i Śląsk.   
    Powstaje więc w Bydgoszczy gmach, któ­ry służyć będzie tak interesom ociemnia­łych inwalidów jak i inwalidów wojennych pod nazwą "Dom Społeczny im. Marszałka Śmigłego-Rydza". Otrzymałem już z adiutantury marsz. Śmigłego-Rydza jego zgodę na taką nazwę. Zainteresuje też niewątpliwie pana redaktora, że gmach ten będzie zarazem pierw­szym internatem dla dzieci inwalidów wo­jennych w Polsce.

— Jaki w ogóle był zasadniczy cel wybudowania gmachu? — przerywam miłemu rozmówcy. — Przede wszystkim pragnęliśmy pozo­ stawić trwałą spuściznę dla naszej Ojczyzny. Dlatego w gmachu tym znajdzie tro­skliwą opiekę 50 chłopców z całej Polski. Główną część utrzymania dzieci poniesie związek. Poza bursą, dom ten będzie sie­dzibą Zw. Ociemniałych Żołnierzy i powia­towego koła Zw. Inwalidów Woj. i mieścić będzie wielką salę dla zebrań różnych or­ganizacji społecznych.

— Jak wielkim kosztem wybudowany zostanie ten gmach?
— Kosztem 170.000 zł, na co składają się subwencja rządowa w kwocie 20.000 zł, drob­ne subwencje instytucji samorządowych i składki w sumie 5.000 zł, pow. koło Inwal.Woj. w Bydgoszczy dało 25.000 zł, pożyczka z Fund. Pracy w kwocie 30.000 zł, a poważ­na resztująca kwota 115.000 zł pochodzi z zaoszczędzonych pieniędzy z naszej hurto­wni tytoniowej przy ul. Dworcowej. Gros sumy budowy gmachu nie obciąża zatem państwa i społeczeństwa, lecz stanowi za­ oszczędzone już jak wspomniałem kwoty dzięki naszej planowej polityce gospodar­czej. Dom więc powstaje głównie dzięki własnym wysiłkom inwalidów wojennych. Przy tej okazji podkreślić muszę bardzo do­brą współpracę, jaka istnieje pomiędzy dwo­ma organizacjami inwalidzkimi na terenie Bydgoszczy.

    Gmach buduje bydgoska firma budowla­na Żbikowski i Gasiński według projektu p. inż. Orlicza. Masywna budowla sprawia imponujące wrażenie. Po udzieleniu wy­wiadu oglądamy bliżej modernistyczny gmach. W piwnicy znajduje się nowocze­sny wielki schron przeciwgazowy. Na parterze wielka sala dla organizacji obliczona na 200 osób.
    Poza tym na parterze mieścić się będą lokale Zw. Inwalidów Wojennych, a na dru­gim piętrze lokale Zw. Ociemniałych Żoł­nierzy. Wszędzie jasno i pogodnie dzięki wielkim oknom. Na trzecim piętrze znaj­dować się będzie internat z salą jadalną i świetlicą, zbiorową umywalnią z prysznica­mi i bieżącą wodą ciepłą i zimną, na czwar­tym zaś mieszkania służbowe. Całość na­prawdę nadzwyczajna. Już w dniu 3 wrze­śnia nastąpi poświęcenie gmachu i uroczy­stość 20-lecia istnienia Zw. Ociemniałych Żołnierzy. Wspaniałe dzieło ociemniałych żołnierzy będzie nową chlubą Bydgoszczy.

poniedziałek, 1 marca 2021

Podporucznik Niezłomny

Nazywany pierwszym żołnierzem niezłomnym w Bydgoszczy, był również pierwszą ofiarą Urzędu Bezpieczeństwa. 3 marca 1945 roku w ówczesnej siedzibie UB przy ul. Markwarta 4 w Bydgoszczy rozstrzelany został ppor. Leszek Biały. W czasie wojny służył w szeregach Armii Krajowej jako szef łączności Okręgu Pomorskiego.
 
Krzysztof Wieczorek - "Ppor. Leszek Biały ps. Jakub"

   Z opowieści mojej nieżyjącej już babci zapamiętałem, że w 1957 roku, kilka miesięcy po pogrzebie mojego dziadka na bydgoskim cmentarzu na Bielawach, na tej samej cmentarnej alejce,zaledwie parę kwater dalej, pochowano Leszka Białego – młodego człowieka, zamordowanego przez UB.

  Przez blisko dwanaście lat jego najbliżsi żyli nadzieją, że uciekł z ubeckiej katowni i przedostał się na zachód. Resztki nadziei prysnęły po krótkotrwałej odwilży w 1956 roku. Do rodziców owego młodego człowieka zgłosił się Konstanty Kielich, niegdyś członek AK, później pracujący w bydgoskim Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego. Oświadczył, że na podwórzu urzędu przy ul. Markwarta osobiście wykopał dół, w który wrzucono doczesne szczątki dwóch mężczyzn, zamordowanych w trakcie niezwykle brutalnych przesłuchań. Jednym z nich był ppor. Leszek Biały "Jakub", szef łączności Okręgu Pomorskiego Armii Krajowej. Drugim – również członek AK o ps. "Bolesław", którego personaliów nie ustalono. Później na tym miejscu ustawiono śmietnik…

  Po latach udało się odkryć, że za ich śmierć bezpośrednio odpowiedzialny był Henryk Wątroba, Bolesław Halewski i Ryszard Szwagierczak – funkcjonariusze Urzędu, jednak pomimo przeprowadzonych w różnych latach trzech śledztw żadnego z nich nie udało się postawić przed sądem.

  Moja babcia odwiedzając grób dziadka była mimowolnym świadkiem pogrzebu, podczas którego po latach, wreszcie w godny sposób, pochowano we wspólnej mogile zarówno Leszka Białego, jak i jego towarzysza broni. Wspominała, że wśród żałobników oraz w pewnej odległości kręcili się panowie, robiący ukradkiem zdjęcia. Część z tych fotografii, opatrzonych stosownymi uwagami operacyjnymi znajduje się dziś w bydgoskim oddziale IPN. Odwiedzając miejsce spoczynku moich najbliższych, często przystawałem również przy wspomnianej mogile. Umieszczono na niej niewielkie zdjęcie. Spogląda z niego inteligentna, młoda twarz w okularach.


Kim był Leszek Biały? Czy był dla nowej władzy aż tak niebezpieczny?

  Urodził się na Podolu w 1919 roku. Gdy Podole trafiło w ręce bolszewików, jego rodzice i trzy starsze siostry przenieśli się w 1920 roku do Warszawy, potem do Łodzi, by ostatecznie w 1922 roku osiąść na stałe w Bydgoszczy. Leszek ukończył Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze w Bydgoszczy, zaś w latach 1937-1939 studiował elektrotechnikę na Politechnice Lwowskiej. Wojna przerwała naukę. Po jej wybuchu zaangażował się w konspirację. Mieszkanie Białych szybko stało się ważnym punktem konspiracyjnym. Tu odbywały się narady sztabu AK, tu także słuchano alianckiego radia, a dzięki zdobytym informacjom można było wydawać biuletyny informacyjne dla zaufanych osób. Leszek aktywnie włączył się w prace konspiracyjne. Został zaprzysiężony w 1942 roku. Przyjął pseudonim "Jakub". Pracując w Fabryce Prochu i Amunicji DAG Fabrik Bromberg jako elektromonter zajął się nadzorem i organizacją tajnej produkcji radioodbiorników do nasłuchu. Tu trzeba dodać, że w czasie okupacji za samo posiadanie radia Niemcy karali śmiercią. Później awansował do sekcji wywiadu AK. Organizował kopiowanie tajnej dokumentacji produkcyjnej, nadzorował komórkę legalizacyjną, która podrabiała dokumenty dla żołnierzy AK, zorganizował telefoniczny podsłuch w dyrekcji firmy, a także zajmował się sabotażem. To dzięki niemu 23 czerwca 1944 roku udało się wysadzić w powietrze nową mieszalnię trotylu. Przełożeni doceniali jego pracę i zaangażowanie. Powierzono mu stanowisko Szefa Łączności AK na Pomorze, dzięki czemu podjął kontakty z innymi regionami, organizacjami i oddziałami partyzanckimi z Borów Tucholskich, a także z Komendą Główną AK. Gdy w styczniu 1945 roku gen. Leopold Okulicki podjął decyzję o rozwiązaniu AK Leszek Biały wspólnie z emisariuszem Komendy Głównej o pseudonimie "Bolesław" podjął tworzenie w regionie bydgoskim struktur nowej organizacji "Nie".

 Niestety, najprawdopodobniej jedna z drobnych akcji z czasów okupacji, polegająca na zorganizowaniu fałszywych dokumentów i ukrycia w partyzanckim leśnym oddziale polskiego dezertera z Wermachtu, stała się przyczyną jego aresztowania w lutym 1945 roku. 27 lutego UB przesłuchiwało jako świadka, Eugeniusza Roszczyna, znajomego Leszka Białego z okresu pracy w DAG Fabrik Bromberg. To on opowiedział funkcjonariuszom bezpieki o szczegółach wspomnianej akcji i wskazał miejsce zamieszkania swego znajomego. Aresztowano go tego samego dnia wieczorem. W czasie rewizji skradziono z mieszkania wszystkie wartościowe rzeczy, w tym biżuterię, zegarki, a nawet maszynę do pisania.

  Przesłuchania trwały zaledwie pięć dni. Z relacji więźniów, którym udało się przeżyć wiadomo, że był brutalnie bity oraz dręczony psychicznie i fizycznie. Bito go gumowymi wężami i kolbami broni. Podwieszano za ręce bądź nogi pod sufitem, wlewano do gardła i nosa wodę lub benzynę, przypalano i wbijano różne przedmioty pod paznokcie. Zamykano go rozebranego w celi metr na metr, a na podłogę wylewano wodę tak, by nie mógł się położyć. 3 marca został zamordowany.

  Po 1989 roku środowisko kombatanckie AK uczciło jego pamięć, ustawiając naprzeciw dawnego siedziby WUBP (dziś szpitala MSWiA) poświęcony mu obelisk. Jego imieniem nazwano także pobliski skwer. Warto i trzeba o nim pamiętać. Miał zaledwie dwadzieścia sześć lat. Po oswobodzeniu Bydgoszczy z rąk hitlerowskiego okupanta nowa władza pozwoliła mu przeżyć niespełna dwa miesiące.

Obelisk poświęcony zamordowanemu 
Leszkowi Białemu przy ulicy Markwarta 

Źródła:
- Krzysztof Wieczorek, Ppor. Leszek Biały "Jakub",  [w:] http://wolnadroga.pl/poza-koleja/ppor-leszek-bialy-jakub/, 1.03.2021 [dostęp].

- Krzysztof Osiński, Działalność ppor. Leszka Białego w Wydziale Łączności AK na Pomorze (zarys problemu), [w:] Łączność konspiracyjna1939 - 1945. Materiały z XXVII sesji naukowej w Toruniu w dniach 16-17 XI 2017 roku pod redakcją Bogdana Chrzanowskiego, Toruń 2019.
 
- Hanka Sowińska, Po 12 latach rodzina Białych poznała tragiczną prawdę, Gazeta Pomorska, 23.02.2017 [dostęp].

sobota, 27 lutego 2016

Leszek Biały (1919-1945)

   Szef łączności Inspektoratu Związku Walki Zbrojnej - Armia Krajowa w Bydgoszczy (ZWZ-AK), pseud. „Jakub”, „Radius”. Urodzony 18 stycznia 1919 r. w Sewerynówce na Podolu. Syn Ludwika, księgowego i Anny.

  W 1922 r. rodzina Białych osiadła w Bydgoszczy zamieszkując najpierw przy ul. Dworcowej 98, a od 1930 r. przy ul. Sielanka 1. Biały uczęszczał do Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego im. M. Kopernika w Bydgoszczy, gdzie w 1936 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. 12 grudnia 1936 został studentem Wydziału Mechanicznego, oddział elektrotechniczny Politechniki Lwowskiej. Po trzech latach studiów 2 lutego 1939 zdał egzamin państwowy z ogólnym wynikiem dobrym uzyskując świadectwo egzaminu ogólnego tejże Politechniki. 
 
   Wybuch drugiej wojny światowej uniemożliwił Białemu dokończenie studiów i uzyskanie tytułu inżyniera. W 1940 r. rodzina, składająca się w tym czasie z syna Leszka, trzech córek i rodziców, została wysiedlona z przedwojennego mieszkania do mieszkania przy ul. Garbary 19. Mieszkanie to stało się wkrótce kwaterą konspiracyjną, gdyż obie starsze siostry Leszka, Maria i Zuzanna były członkiniami konspiracyjnej Wojskowej Służby Kobiet (WSK), a on sam w 1942 r. wszedł do ZWZ-AK. Kontakty organizacyjne nawiązał prawdopodobnie w budowanych przez Niemców zakładach chemicznych (Dynamit Aktien-Geseilschaft, Bromberg), gdzie od 1941 r. pracował jako elektromonter. W zakładach tych pracowało wielu Polaków zaprzysiężonych w ZWZ-AK, m.in. Aleksander Schultz („Michał”, „Ma­ciej”), szef Inspektoratu, a później Podokręgu ZWZ-AK na Pomorzu i Kazimierz Jankowski, były radiomechanik Sztabu 15 Dywizji Piechoty. Również przez swoje siostry Marię i Zuzannę, utrzymujące kontakty z Heleną Szajkowską, („Bogna”, „Tekla”), działającą w WSK Inspektoratu Bydgoskiego, mógł Leszek Biały wejść do konspiracji.
   
  Począwszy od 1942 r. w warsztatach budowanych zakładów polscy konspiratorzy zaczęli produkować miniaturowe odbiorniki radiowe, a nawet radiową stację nadawczą. Produkcję tę zapoczątkował wspomniany już A. Schultz, który następnie prze­kazał kierowanie nią Białemu. Sądzić można, iż został on szefem łączności Inspektoratu Bydgoskiego ZWZ-AK i przyjął pseud. „Jakub”. Od 1943 r. Biały poświęcił się nawiązywaniu i utrzymywaniu łączności Bydgoszczy z oddziałami partyzanckimi w Borach Tucholskich. Wielokrotnie wyprawiał się do oddziałów „Świerki” i „Jedliny”. Przewoził części do zmontowania aparatów radiowych i radiostacji nadawczej. Wiosną 1944 r. po kolejnych aresztowaniach w Bydgoszczy, tym razem wśród kierownictwa pomorskiej i bydgoskiej organizacji AK i przeniesieniu się pozostałych osób z tego kierownictwa w Bory Tucholskie, organizował łączność między Bydgoszczą i oddziałami partyzanckimi w Borach Tucholskich. Sprawa tej łączności nabrała pierwszorzędnego znaczenia w połowie 1944 r., kiedy to w Borach Tucholskich zaczęły lądować grupy zwiadowcze Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. A kiedy jesienią tegoż roku w jednym z zrzutów dla tych grup znalazł się radiotelegrafista Anatol Jegliński, przed wojną mieszkaniec Bydgoszczy i zapalony radiotelegrafista, Biały nawiązał z nim kontakt i pozyskał do nawiązania stałej łączności między Bydgoszczą, a partyzantami w Borach Tucholskich. Od Jeglińskiego Biały otrzymał jedną radiostację, którą wykorzystywał do końca grudnia 1944 r., a następnie z obawy przed oddziałami Wehrmachtu, których liczba w Bydgoszczy i okolicy wzrosła, ukrył na terenie miejsca pracy.
 
   Po wyzwoleniu miasta w styczniu 1945 r., Biały rozpoczął pracę w Oddziałe Propagandy Miasta Bydgoszczy jako pracownik węzła radiowego. Tymczasem ukrytą przez niego radiostację intensywnie poszukiwali radzieccy i polscy funkcjonariusze bezpieczeństwa, którzy wiedzieli od Jeglińskiego, komu została ona przekazana. Już w lutym 1945 Biały został aresztowany i wszelki ślad po nim zaginął.
 
   Dopiero w październiku 1956 r. do rodziny napłynęły informacje, że zwłoki Leszka Białego znajdują się w piwnicy domu przy ulicy ks. Markwarta. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Wojewódzką w Bydgoszczy doprowadziło do zidentyfikowania zwłok Białego, lecz nie ustaliło przyczyny zgonu. Jako datę śmierci przyjęto 3 marca 1945 r. Odnalezione zwłoki pogrzebano na cmentarzu parafialnym parafii pw. św. Wincentego à Paulo przy Alejach Kardynała Stefana Wyszyńskiego. 

Mogiła Leszka Białego i jego kolegi

Skwer im. Leszka Białego - pomnik upamiętniający 
ppor. Leszka Białego oraz żołnierzy zamordowanych 
3 marca 1945 w katowni Urzędu Bezpieczeństwa 
przy ul. Markwarta 
fot. Joymaster/wikipedia

źródła: Bydgoski Słownik Biograficzny Janusz Kutta, wikipedia.pl.

niedziela, 11 października 2015

„Rzepicha” i „Bulwarowa”

Restauracja „Rzepicha” i kawiarnia „Bulwarowa”, Dzień Zwycięstwa oraz inne miejsca i wydarzenia z dawnych lat. Spacer po naszym mieście w obiektywie Henryka Kałużnego, który przesłał fotografie ze swojego archiwum. Miłego oglądania :)

1) Okolice Ronda Jagiellonów / XXX-lecia PRL 
przed 40 laty i obecny budynek Banku
Pocztowego
fot. Henryk Kałużny

 2) Budynek szpitala MSW przy ul. ks. Markwarta 
przed przebudową  1 maja 1971 r.
fot. Henryk Kałużny

 3) Obecny budynek Urzędu Miasta przy 
ul. Grudziądzkiej w 1990 roku
fot. Henryk Kałużny

4) Dworzec PKP w 1990 roku
fot. Henryk Kałużny

  5) Budynek u zbiegu ulic Dworcowej i Królowej Jadwigi, 
w którym w latach 80. XX w. mieściła się restauracja „Rzepicha”
fot. Henryk Kałużny (1990)

 6) Okolice obecnej trasy tramwajowej do dworca PKP i kawiarnia
„Bulwarowa” w 1990 roku
fot. Henryk Kałużny

 7) Widok z mostu Królowej Jadwigi na nabrzeże Brdy 
gdzie obecnie znajduje się most tramwajowy (1990)
fot. Henryk Kałużny 

8) Ulica Stary Port w 1990 roku
fot. Henryk Kałużny

 9 ) Ulica Stary Port 
(wówczas Juliana Marchlewskiego) 
przed 40 laty
fot. Henryk Kałużny

 10) Widok z Wyżyn w kierunku ul. Kard. Wyszyńskiego
 (wówczas ul.Szerokiej) z ok. 1980 roku
fot. Henryk Kałużny

11) Skwer u zbiegu ulic Markwarta i Staszica 
1 maja 1971 r.
fot. Henryk Kałużny

 12) Prawdopodobnie jest to trybuna honorowa obchodów 
Dnia Zwycięstwa 9 maja 1975 r. 
(w 30-lecie zakończenia wojny) 
usytuowana na Starym Rynku - w tle widoczne budynki
przy ul. Niedźwiedzia
fot. Henryk Kałużny

13) Widzowie przy Pałacu Młodzieży na trasie parady wojskowej z okazji 
Dnia Zwycięstwa w 1975 roku (prawdopodobnie)
fot. Henryk Kałużny