Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 20 stycznia 1945 r.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 20 stycznia 1945 r.. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2013

Kto mieszkał na "stycznia" ?

  Ta ulica szczególnie zapadła mi w pamięci, ponieważ to był mój fyrtel z dzieciństwa. Jako młodego bydgoszczanina  intrygowała mnie data w nazwie ulicy, przy której mieszkałem. Dowiedziałem się później, od mojego Taty, że 24 stycznia 1945 roku upamiętniała wyzwolenie Bydgoszczy przez Wojsko Polskie i  Armię Czerwoną. Przed II wojną światową nosiła nazwę 20 Stycznia 1920 r., czyli datę powrotu Bydgoszczy do Macierzy i wkroczenia do Bydgoszczy Wojska Polskiego po 148 latach niewoli
(wyłączając okres Księstwa Warszawskiego). Po 1989 roku tę nazwę znowu przywrócono na 20 stycznia 1920 roku. W okresie pruskim ulica nosiła nazwę Goethestrasse, na cześć niemieckiego dramatopisarza, prozaika, uczonego, a także polityka Johanna Wolfganga von Goethego.


Goethestrasse - 20 Stycznia 1920 w Bydgoszczy
Początek XX w
Źródło: fotopolska.eu

  Jeszcze bardziej niż nazwy ulic fascynowało mnie jednak moje podwórko ulokowane w kwartale ulic: 20 stycznia, Zamoyskiego, Paderewskiego i Chodkiewicza. Interesowały mnie zwłaszcza tajemne przejścia z tych wszystkich ulic, bo wszystkie prowadziły na podwórze. Było tam momentami strasznie, szczególnie o zmroku. Więcej było jednak dobrej zabawy, niż strachu. Tęsknię za moim starym podwórkiem.

sobota, 10 września 2011

Łuczniczka

Symbol miasta nad Brdą. Schowana gdzieś na boku, w towarzystwie teatru, parku i kultowej butki z lodami. Za jej plecami, na placu zabaw bawią się dzieciaki, z boku dobiegają dźwięki muzyki. To studenci Akademii Muzycznej ćwiczą przy otwartych oknach. Pewna znana artystka (mieszkała przy ul. 20 stycznia) słynęła z happeningów, których wdzięczną bohaterką była także pani z brązu. Pewnego dnia ta artystka ubrała postument w damskie ciuszki. Po tym wyczynie, jakoś tak przypadkiem przy okazji dnia wagarowicza, Łuczniczka jeszcze kilka razy dostawała stanik i majteczki w prezencie od wagarującej młodzieży. Od dawna nikt już jej nie ubierał. Co najwyżej chcą ją przenosić, że niby za mało godne jej miejsce, no i nie jest to miejsce jej pierwszego postoju.Jednak Łuczniczka pasuje pod teatrem.To nasze dzieciństwo, młodość i dorosłe życie.  Fotografie z 1977 roku.

źródło: zbiory prywatne

źródło: zbiory prywatne

czwartek, 18 listopada 2010

Podwórko 1988

  W dzieciństwie intrygowała mnie data w nazwie ulicy, przy której mieszkałem. Dowiedziałem się później, od mojego Taty, że 24 stycznia 1945 roku upamiętniała wyzwolenie Bydgoszczy przez Wojsko Polskie i  Armię Czerwoną, a przed drugą wojną światową nosiła nazwę 20 Stycznia 1920 r., czyli datę powrotu Bydgoszczy do Macierzy i wkroczenia do Bydgoszczy Wojska Polskiego po 148 latach niewoli ( z tego wyłączając okres Księstwa Warszawskiego). Po 1989 roku tę nazwę znowu przywrócono na 20 stycznia 1920 roku. Jeszcze bardziej niż nazwy ulic fascynowało mnie jednak moje podwórko ulokowane w kwartale ulic: 20 stycznia, Zamoyskiego, Paderewskiego i Chodkiewicza. Interesowały mnie zwłaszcza tajemne przejścia z tych wszystkich ulic, bo wszystkie prowadziły na podwórze. Było tam momentami strasznie, szczególnie o zmroku. Więcej było jednak dobrej zabawy, niż strachu.

  źródło: zbiory prywatne

  Namiętnie graliśmy w piłkę nożną. Bramkami był garaż i dwa owocowe drzewa. Jedno wykończyliśmy. Mam to biedne, poobijane drzewko na archiwalnym zdjęciu. Garaż też ucierpiał. Zwykle dochodziło do sprzeczek z jego właścicielem, który słysząc uderzenia piłki w metalową konstrukcję, krzyczał z okna...
 Na podwórko zawsze wychodziłem z radością. Kar nie miałem wiele, ale zawsze bardzo bolało jak sterczałem w oknie obserwując kolegów, a ci mnie wołali. Największą frajdą, a zarazem dumą były wojny z sąsiednim podwórkiem. Ten dreszcz emocji. Nie zapomnę go nigdy. Oddzielał nas pas garaży. Rzucaliśmy się kamieniami ponad nimi. Cóż...Byli ranni... Dochodziło też do wojen domowych. A inne "zabawy"? Popularna gra w kapsle - tor zrobiony był stopą w piachu, kapsle jako żużlowi idole. Każdy kapsel miał przyklejoną flagę. Kręciło nas też łażenie po dachach - to robiliśmy najlepiej. Pamiętam, że sąsiadka doniosła mamie, że skaczę po dachach i dostałem żółtą kartkę :) Zorganizowaliśmy sobie wreszcie dyskotekę. Odtwarzacz Kasprzak i jechane. Michael Jackson był wtedy na fali.

 
Źródło Gazeta Wyborcza. Link do artykułu 

  Na zdjęciu z gazety wyborczej widać po lewej stronie ścianę przy której chowaliśmy nasze zmarłe domowe zwierzątka. Po zwierzątkach już dawno nie ma śladu. Na innych ścianach zachowały się do dziś napisy, nasze graffiti na ścianie: DISCO i inne. Szkoda, że dzisiaj wygląda tak katastrofalnie. Na tym placu znajdowały się huśtawki, drabinki i zjeżdżalnie.
 To było piękne dzieciństwo. W 1990 roku przygoda z ulicą 20 stycznia zakończyła się raz na zawsze. Ze smutkiem wyprowadziłem się do Fordonu. Tam tez miałem fajnych podwórkowych kumpli, ale te pierwsze wspomnienia są nie do zdarcia.
 Później przeczytałem książkę Zbigniewa Raszewskiego "Pamiętnik gapia. Bydgoszcz, jaką pamiętam z lat 1930-1945". Okazało się, że nasze dzieciństwa krzyżowały się w tej samej okolicy, ale w innym czasie.