Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marszałka Ferdynanda Focha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marszałka Ferdynanda Focha. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2024

„Bydgoskie Autobusy”

„Stonki”, „Sany”, „Autosany”,
„Ogórki”, „Jelcze” i cóż jeszcze?
„Berliety”, „Many”, „Mercedesy”.
„Volvo”, „Solarisy”, „Ikarusy”
„Lubliny”, „Nyski” i „Solbusy”
Taki był świat - autobusy.

Godne uwagi „Bydgoskie Autobusy” autorstwa Stanisława Sitarka i Dariusza Falkowskiego, to monumentalna, pięknie i bogato ilustrowana książka o bydgoskich autobusach w latach 1924-2020. Dużo zdjęć, opisów, anegdot i wspomnień. Również charakterystyki techniczne taboru autobusowego, bilety, schematy i plany komunikacji publicznej w Bydgoszczy z różnych okresów jej działania. Wielkie dzieło na ten temat. Wspaniałe archiwum. Potęga. Gratuluję twórcom. Wyd. Eurosprinter, 2024.   

[...] Książka „Bydgoskie Autobusy” to druga po „Bydgoskich Tramwajach” tak obszerna monografia, w której przedstawiono dzieje komunikacji miejskiej w Bydgoszczy. Tym razem poświęcona jest bydgoskim autobusom. Zawarta w publikacji historia obejmuje opis od czasów ich zarania, aż po czasy współczesne. Aby poszczególne tematy były czytelne, podzielono ją na poszczególne rozdziały i przedstawiono w formie kalendarium. W końcowej części monografii znajdą Państwo uzupełnienie dotyczące danych technicznych poszczególnych pojazdów, schematów sieci autobusowej i tabel. Monografia została także poszerzona o prezentację biletów komunikacji miejskiej w Bydgoszczy na przestrzeni lat, które zmieniały swoje nominały i wygląd w czasie wielu dekad.
    Cennym uzupełnieniem monografii jest duża ilość niepublikowanych dotąd fotografii, które poza autobusami w dużej mierze przedstawiają zmieniającą się przez lata Bydgoszcz ze swoimi mieszkańcami, pięknymi gmachami i kamienicami. 

 
Autobus Miejski Jelcz 272 MEX na przystanku 
początkowym obok Stadionu Zawisza. Lata 70. XX w.
Fot. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Bydgoszczy

    Autor czerpał wiedzę z różnych źródeł i dlatego Czytelnik napotka między innymi wypowiedzi ludzi związanymi z komunikacją miejską jak i cytaty z lokalnych gazet, czy też fragmenty artykułów fachowej literatury.
    Zasadniczo tematyka pracy objęła linie autobusowe zarządzane przez władze miasta, w tym również linie podmiejskie do pobliskich miejscowości. Wspomniane zostały również komercyjne linie prywatne, których intensywny rozwój miał miejsce w latach 90. XX wieku.   

 Jelcz 272 MEXw czasie przejazdu ulicą Długą. 
Około 1970 roku. Fot. ze zbiorów
Artura Lemańskiego

Rondo Bernardyńske. Około 1966 roku. 
Fot. ze zbiorów MZK-Bydgoszcz

    W monografii ujętych zostało możliwie jak najwięcej spraw i kwestii dotyczących omawianego zagadnienia. Ukazany został żmudny proces formowania sieci komunikacji autobusowej — tworzenia nowych linii, przedłużania istniejących, a także, w miarę możliwości i dostępności źródeł, zmian tras — czasowych i stałych. Drugą ważną kwestią, którą podjęto w opracowaniu, jest tabor. Wyszczególnione zostały cztery „kroki milowe” bydgoskiej komunikacji autobusowej — gdy wprowadzenie do ruchu nowszego typu taboru poprawiało w dużym stopniu komfort podróżowania pasażerów, co miało miejsce w latach: 1950 (pierwsze fabrycznie nowe „Mavagi”), 1966 (pojemne „Jelcze”i „Ogórki”), 1981 (niezawodne i duże „Ikarusy”) i 1997 (początek wprowadzania nowoczesnego taboru marki „Volvo”). W miarę dostępności źródeł wypisane i scharakteryzowane zostały wszystkie eksploatowane typy taboru, lata produkcji i czas pobytu na bydgoskich ulicach, ich ilość oraz największe zalety i problemy eksploatacyjne.

 Nowa pętla autobusowa na osiedlu Błonie.
Fot. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Bydgoszczy

    Książka została przygotowana dla wszystkich sympatyków komunikacji miejskiej jaki dla tych, którzy chcą poznać dzieje, historię i rozwój bydgoskich autobusów. Może też być pomocna dla studentów studiujących na kierunkach inżynierii drogowej, komunikacji, transportu i tych, którzy chcą sobie odświeżyć pamięć, jak komunikacja autobusowa funkcjonowała kiedyś.

Mikrobus „Nysa” na przystanku przy ul. Armii Czerwonej 
(Marszałka Focha). Fot. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Bydgoszczy. Rok 1978/1979.

Ikarus 280.70 na tle dawnego gmachu dworca PKP 
27 marca 2007 roku. Fot. Piotr Tomasik 

Książka do nabycia: Centrum Informacji Turystycznej w Bydgoszczy na rogu ul. Niedźwiedzia i Batorego oraz bezpośrednio u Wydawcy "Eurosprinter" - Rybnik.

sobota, 16 października 2021

Bydgoszcz bajeczna

 Cudze chwalicie... a nasza Bydgoszcz?

Tekst: Ewa Raczyńska-Mąkowska 

fot. Daniel Dąbrowski  

english version deutsche version polska wersja

Źródło: "Bydgoszcz 1346-1996" Wydawnictwo Tekst

    
    Tu także jest na co popatrzeć. Zapraszam na spacer po jej urokliwych zakątkach, na przechadzkę po epoce fin de siécle'u i bydgoskiej secesji. Najwięcej ich śladów zachowało się w północnej części miasta. Budynki, kamienice powstałe na przełomie wieków, są tam prawie wszędzie, gdyż właśnie wtedy rozbudowa Bydgoszczy postępowała ku północy, wokół drogi na Gdańsk.
    Zanim jednak rozpoczniemy spacer, zwróćmy uwagę na dość powszechne pomieszanie pojęć co do istoty stylu architektury przełomu stuleci i pierwszego dziesięciolecia naszego wieku. Oto zdarza się czytać o "secesyjnych" kamienicach tam, gdzie ma się do czynienia z architekturą tradycyjną, opartą na stylach historycznych, lecz z secesją nie mającą nic wspólnego. W rezultacie miesza się eklektyzm z secesją. Wędrując po Bydgoszczy, uporządkujemy to. I jeszcze o jednym wypada przypomnieć: to, co możemy dziś podziwiać jest wynikiem bądź ostatnio prowadzonych prac konserwatorskich wykorzystujących zachowaną ikonografię, bądź efektem szczęśliwego zrządzenia losu. Oszczędzono niektóre domy przed powojenną "odbudową" i "remontami" niszczącymi - w imię fałszywie pojętej nowoczesności, będącej w istocie niechęcią do pietyzmu - dekoracyjne, charakterystyczne dla epoki elementy elewacji.

DUCH EKLEKTYZMU 

     By trzymać się chronologii, wypada zacząć od obiektów powstałych u schyłku XIX wieku w stylu łączącym tradycje poprzednich epok, a więc w duchu eklektyzmu.
    Stylistyka ta, często mylona z późniejszą secesją, przyniosła Bydgoszczy wiele ciekawych realizacji, wśród których na plan pierwszy wysuwają się dzieła autorstwa Józefa Święcickiego. Nazwisko tego architekta wiąże się z najwybitniejszymi dziełami historyzującymi, które przetrwały do naszych czasów: hotelem "Pod Orłem", kamienicami przy placu Wolności 1 i Gdańskiej 63 (popularna Etola).

HOTEL NAD HOTELAMI

    Najwięcej uwagi należy się dziełu, które jest już niemal legendą naszego miasta. Myślę oczywiście o hotelu "Pod Orłem", chętnie pokazywanym przyjezdnym, goszczącym najznamienitsze osoby, zbudowanym w latach 1893-1896 i od początku łączącym funkcje mieszkalne, hotelowe i handlowo-usługowe. Szczególne wrażenie robiła reprezentacyjna klatka schodowa, z dekoracyjną złoconą i srebrzoną balustradą, witrażowymi oknami, kryształowymi lustrami, która dziś, po gruntownych pracach konserwatorskich przeprowadzonych w ostatnich latach, na powrót wprawia gości w zachwyt. Podobne wrażenie robi również elewacja, która odzyskała nie tylko swoją pierwotną formę architektoniczną (dzięki likwidacji nieszczęsnych przejść arkadowych), ale także wspaniałą, rozedrganą, bogatą w rozmaity detal dekorację. Baczny obserwator dostrzeże w obfitości elementów pięknie skomponowany zlepek fragmentów architektury pochodzącej z poprzednich epok - klasycyzmu, baroku. Uporządkowanie, symetria, wyraźny podział na strefy poziome za pomocą wydatnych gzymsów i zróżnicowanie plastyki boniowania; pilastry, kolumny, atlanty, klejnot w portalu, płyciny, zworniki, tralkowe balustrady - to tylko kilka podstawowych elementów zapożyczonych z historii architektury, które pojawiły się na tej elewacji. Dziś, dzięki przeprowadzonym pracom remontowym, z przyjemnością możemy kontemplować ten urzekający wytwór ludzkiej fantazji i architektonicznego kunsztu.
    Podobny, szczęśliwy los spotkał kamienice Święcickiego. Nie mają one może aż tak bogatych dekoracji, ale również zachwycają masą zastosowanych detali, łączonych według podobnych zasad jak "Pod Orłem". Zresztą w jednej z nich, przy Gdańskiej 63, zamieszkał ich twórca Józef Święcicki.

BUNT PRADZIADÓW

    Secesja, nazywana różnie w różnych krajach, to stylistyka epoki późniejszej, która pojawiła się jako wyraz totalnego buntu wobec dotychczasowej sztuki i... obyczajowości, to początek krucjaty przeciw brzydocie otaczających sprzętów, pomieszczeń, tradycyjnej architektury.
    Poszukiwano piękna w życiu powszednim, w otaczających człowieka codziennych przedmiotach, tworzono świat dla ludzkiej wygody, nie skrępowany normami, kanonami, gorsetem tradycji. Ta, jak się okazało, wszechobecna tęsknota artystów za nowym stylem będącym wyrazem współczesności, wybuchła prawie równolegle w wielu krajach Europy. Do szerokiego upowszechnienia form i motywów secesji przyczyniły się licznie wydawane teki z wzorami ornamentów, detali architektonicznych.
Artystyczna prowincja chętnie korzystała z tych wzorników, przetwarzając je czasem twórczo, czasem banalizując.
    Dziś już o secesji można mówić bez obawy posądzenia o zły gust czy wręcz upodobanie do kiczu, ale przecież jeszcze do lat 70. nie traktowano tego stylu poważnie. Posługiwanie się językiem secesji jest tym trudniejsze, że epoka ta, mimo posiadania podstawowego arsenału środków wyrazu, nosiła zawsze indywidualne znamię kraju, w którym powstawała, środowiska, z którego wyszła.

BYDGOSKA SECESJA

    By ułatwić rozpoznawanie secesyjnej architektury wśród urokliwych budynków naszego miasta, trzeba wymienić jej kilka podstawowych cech. Są nimi z pewnością: atektoniczność, asymetria, linearność dekoracji, motywy roślinne i zwierzęce zapożyczone z otaczającej flory i fauny (zamiast liścia akantu - liść kasztanowca, w miejsce lwów - sowy i czaple itp.), nowa stylistyka w przedstawianiu postaci ludzkich o wydłużonych proporcjach, czasem trudnej do ustalenia płci. Charakterystyczne jest też pewne spłaszczenie elewacji secesyjnych w porównaniu z dość ciężkimi i plastycznymi elewacjami w budynkach eklektycznych.
    Bydgoszcz, dzięki starannie wykształconym rodzimym projektantom, dorobiła się paru dzieł niezłej klasy. Spośród wielu wytworów bydgoskich budowniczych wybrałam kilka najbardziej charakterystycznych i najpiękniejszych w naszym mieście.

TAJEMNICZA NIEZNAJOMA

    Jakże często przemykamy pod arkadami kamienic przy ul. Focha 2 i 4. Wykorzystajmy choćby moment oczekiwania na zmianę świateł na skrzyżowaniu i podnieśmy wzrok...
    Kamienicę przy ul. Focha 2 wzniesiono w latach 1900-1901 dla kupca Maxa Zweinigera, według projektu Karla Bergnera, jednego z czołowych bydgoskich architektów tego czasu. Stylistycznie budynek stanowi jedną całość ze swoim sąsiadem nr 4, powstałym w latach 1901-1902 dla kupca Rainholda Napiewockiego, a projektował go także Karl Bergner. Budynek przy Focha 2 ma nieco bogatszą dekorację, co jest charakterystyczne dla obiektów wznoszonych w narożnikach ulic. Już brak symetrii elewacji znamionuje wpływy secesyjne. Detale wystroju są tylko pozornie mało zróżnicowane: odnajdujemy tu charakterystyczne twarze-kobiety-maski o tajemniczej urodzie i zagadkowym uśmiechu, a każda z nich inna! Płaskie, koliste kartusze otaczają liście, łodygi kasztanowca, zdobią muszle i jaszczurki. Wyszukiwanie tych cudów na budynku to wspaniała zabawa!
    Opodal piękny solarny motyw z sylwetką lecącego ptaka, a na półokrągłym narożniku postać leżącej kobiety reprezentującej kanon secesyjnej urody: z wydłużonymi proporcjami, swobodnie rozrzuconymi włosami, płaskimi, niemal chłopięcymi kształtami.
    "Czwórka" przejęła część motywów "dwójki" - maski, roślinność obrastającą elewację, a także kute balustrady balkonów, o miękkiej linii wykorzystującej motywy roślinne. Niestety, niewiele zachowało się z oryginalnego wystroju wnętrz - trochę sztukaterii w klatkach schodowych, "kasztanowa" krata w naświetlu drzwi w sieni "dwójki". Można sobie wyobrazić jak piękne były te kamienice!

CZAPLA W TRZCINIE

    Czas, by powędrować na najbardziej znaną secesyjną ulicę Bydgoszczy - Cieszkowskiego. Utarło się przekonanie, że jeżeli szukać secesji, to właśnie tam. I rzeczywiście dużo w tym prawdy. Na Cieszkowskiego bowiem znajduje się kilka kamienic z epoki o prawie oryginalnym, pochodzącym z czasu budowy, wyglądzie. Przyjrzyjmy się trzem budynkom o numerach: 3, 7 i 9.
    Gdy oglądamy niedawno wyremontowane kamienice, łatwiej dostrzec w nich piękno - wyeksponowano kolor, detale architektoniczne (niektóre zrekonstruowano). Spoglądają na nas twarze tajemniczych postaci, gdzieś w trzcinie spaceruje smukła czapla, tu sowa, tam promienie słońca, personifikacje wiatru, wplecione w listowie kobiety. Aż trudno uwierzyć, że wcześniej umknęło to naszej uwadze.
    By odnaleźć piękno w jeszcze nie wyremontowanej kamienicy nr 3, zbudowanej w latach 1903-1904 przez Paula Bohma, potrzeba nieco więcej wyobraźni. Jednak nawet teraz zachwycają unikatowe kształty stolarki okiennej, o płynnie wygiętych ślemieniach, delikatnych, łukowych szprosach. Warto zwrócić uwagę na drzwi wejściowe - jakże były kiedyś piękne: mocno przeszklone szkłem witrażowym, zwieńczone miękkimi kształtami kratownicy naświetla, obwiedzione wijącą się płaską wstęgą spływającą do cokołu fantazyjnymi ślimacznicami. Może i ten dom zajaśnieje swoim nowym wizerunkiem, jak wiele innych na Cieszkowskiego?
    Znając już architekturę autorstwa Karla Bergnera, poszukajmy jego realizacji na Cieszkowskiego. Oto dwie kamienice 7 i 9 - stylistycznie jednorodne, zbudowane w tych samych latach 1900-1902. Rozpoznajemy ulubione motywy twórcy: spłaszczone pseudo kartusze, wstęgi, muszle, liście kasztanowca, głowy kobiece nad portalami. Czy zwrócili Państwo uwagę na ukrytą w partii zwieńczenia "dziewiątki" kompozycję personifikacji Nocy i Dnia? To dwie kobiety o znanej nam już urodzie z epoki, siedzące pośród wijącego się listowia: jedna przebudzona, w towarzystwie koguta, druga podparta, jakby uśpiona u boku sowy - to rzadko zauważane dekoracje tego domu.
    I tak można by przyglądać się długo secesji zachowanej na ulicy Cieszkowskiego, ale poszukajmy jej uroków jeszcze gdzie indziej.

MARZENIA W ALEJACH

    Pójdźmy w Aleje Mickiewicza, które wraz ze swoją zabudową stanowią jedno z najpiękniejszych założeń urbanistycznych. Oś ulicy zamyka bryła obecnego Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin; pierzeję północną stanowi ciąg reprezentacyjnych kamienic oraz, w części wschodniej, wille o lekkich, zgrabnych proporcjach. Południowa partia jest otwarta na zieleń parku. W swoim ogólnym rozplanowaniu ulica pozostała nienaruszona. Skala wybudowanych tu kamienic jest w naszym mieście wyjątkowa. Wzniesiono je na użytek ówczesnych notabli i ...architektów. Pod numerem 1. mieszkał jego twórca Rudolf Kern, a kamienicę pod 3. wybudował dla siebie Erich Lindenburg.
    Charakterystyczna dla secesji dążność do stworzenia z domu miejsca nie tylko efektownego, ale przede wszystkim wygodnego, znalazła tu swoje odbicie. Choć dziś trudno w podzielonych mieszkaniach dopatrzeć się pierwotnego układu, to jednak sporo jeszcze przetrwało ze starannie dobranego wystroju wnętrz: piece, witraże, ścienne malowidła, tłoczone tapety, terakotowe mozaiki w sieniach, fragmenty balustrad, sztukaterie. Wszystkie te domy, co wydaje się nieprawdopodobne, powstały w latach 1903-1906. Szkoda, że te wspaniałe kamienice historia ogołociła z ich najpiękniejszych dekoracji. Dziś, gdy porównuję stare rysunki czy fotografie ze stanem obecnym, popadam w rozmarzenie. Wspaniałe, jakby drążone detale "jedynki" z motywami fantastycznych masek przechodzących w rozbuchane wici roślinne o niespotykanych inspiracjach wzorów - dziś zdobiące zaledwie kilka miejsc z portalem na czele - kiedyś "obrastały" balkony i trójkątny szczyt od strony południowej.

MOŻE BYĆ PIĘKNIEJ
    
    Tak, Bydgoszcz rzeczywiście ma się czym pochwalić, wprost pęka w szwach od nagromadzenia architektury przełomu wieków. To pole do popisu dla gospodarzy miasta, konserwatorów zabytków, prywatnych właścicieli, ale i... spore zmartwienie. Bardzo blisko bowiem od malowniczości, bajkowych nastrojów do zapomnienia, zaniedbania, rozbiórki.

    Piękno, które kryją wspaniałe kamienice wzniesione sto lat temu, wciąż zachwyca. To ważny atut miasta. Wystarczy wszak przywołać zachwyt, który budzi wyremontowany hotel „Pod Orłem", jego magię wieku, której nie zastąpi żaden, nawet najbardziej luksusowy obiekt współczesny. Dostrzeżenie szansy, jaką niesie właściwe wykorzystanie i eksploatowanie zasobów naszego budownictwa z poprzedniej epoki, powinno stać się wyzwaniem dla miasta na następnych kilkadziesiąt lat. Warto przypomnieć o tym właśnie teraz, gdy Bydgoszcz świętuje swój jubileusz.

Fabulous Bydgoszcz

 Blue are the distant hills... and what about Bydgoszcz?

 Tekst: Ewa Raczyńska-Mąkowska 

fot. Daniel Dąbrowski  

english version deutsche version polska wersja

Source: "Bydgoszcz 1346-1996" Wydawnictwo Tekst

    Of course, there is more to it than meets the eye. I invite you to come with me and see its charming spots, to make a journey to the times of fin de siécle and Bydgoszcz Art Nouveau. Most examples of that period's architecture have been preserved in the city's northern area. Apartment houses and buildings from the late 19th and early 20th centuries are found almost everywhere in that part of the city, as it was in a northerly direction that Bydgoszcz was expanding in those times, swelling along both sides of the road to Gdańsk.
    However, before we start our walk let me explain a few things. The architecture of the period in question represents two main styles - academic eclecticism based on historical styles and Art Nouveau (also called Secession) which was an attempt to create a new original style in reaction to the first. When walking around Bydgoszcz we will pay attention to these differences. There is one more thing worth mentioning - what we can admire today we owe to recent renovations carried out according to preserved old pictures or what has survived by pure chance. Some buildings have been saved from post-war "reconstruction" or "renovation", which would destroy facade decorations characteristic of the epoch. This was aimed at providing them with a pseudo-modern appearance, which was in fact caused by a dislike for careful maintenance.

THE SPIRIT OF ECLECTICISM

    To keep in chronological order we should start with buildings built in the late 19th century in a style that combined features of previous epochs - eclecticism. This style, often confused with Art Nouveau, gave Bydgoszcz a couple of interesting projects, among which the works of Józef Święcicki play a leading role. This architect's name is associated with the most outstanding surviving structures that exhibit features of historicism. These are the "Eagle" Hotel, and apartment houses at 1 Wolności Square and 63 Gdańska Street (the popular "Etola").

THE SUPERIOR HOTEL

    There is one building in the city which has become legendary and deserves the most attention. Of course, I mean the "Eagle" Hotel, the showpiece of the city. Built between 1893 and 1896, it has hosted prominent guests and has combined living, hotel, and commercial functions since its beginnings. Particularly impressive has always been its magnificent staircase (with a richly decorated gilded and silver-coated balustrade), stained glass windows, and crystal-glass mirrors. Now, after careful renovation which has been carried out recently, it can be admired by guests again. The facade also attracts attention with its splendid decorations rich in various details, which it has regained together with its original architectural form (the removal of incongruous arcaded passages). A close look would reveal a fine blend of architectural details taken from previous periods - classicism, baroque, etc. Its structure, symmetry, a distinct division into horizontal zones by means of prominent cornices and varied rustication textures; pilasters and columns, atlantes, an escutcheon in the portal, panels, keystones, balustrades are only some of the elements borrowed from historical architecture which appear on this facade. Today, thanks to careful renovation, we can admire this charming product of imagination and architectural artistry.
    Apartment houses designed by Święcicki are also fortunate in the fact that they have been renovated. Their decorations may not be as rich, but their details joined together according to the same rules as the "Eagle" Hotel are also admired. By the way, Józef Święcicki, their designer, used to live in one of them at 63 Gdańska Street.

OUR REBELLIOUS GRANDFATHERS

    Art Nouveau, which has various different names in individual countries, is a style common in later periods. It was created to express a total rejection of contemporary art and social rules. It was the beginning of a crusade against the ugliness of common furniture, interior decor, and traditional architecture.
    Beauty was sought after in everyday life, in common objects from man's environment. A new world was created for man's wellbeing, free of standards, canons, and traditional restrictions. This common desire for a new style emerged in many European countries almost at the same time. Numerous publications with collections of ornament and architectural drawings fostered a widespread promotion of Art Nouveau forms and motifs. Provincial artists willingly used these patterns, sometimes transforming them creatively and sometimes trivializing them.
    Today, talking about Art Nouveau does not bring accusations of having bad taste or even a fondness for low-standard art. However, this style was not taken seriousiy until the 1970s. Although Art Nouveau had a basic means expression, it is difficult to use its patterns because this style always showed individual features characteristic of the countries and environment in which it was applied.

BYDGOSZCZ ART NOUVEAU

    In order to make it easy to recognize Art Nouveau architecture among our city's charming buildings some of its main characteristics have to be mentioned. These are for sure atectonics, asymmetry, linear decorations, plant and animal motifs borrowed from the local environment (chestnut-tree leaves instead of acanthus leaves, owls and herons instead of lions, etc.), a new stylization of human shapes with elongated proportions, whose sex is sometimes hard to recognize. Another characteristic of Art Nouveau facades is some flatness in comparison with the heavy and elaborate eclectic facades.
    Thanks to highly educated local architects, Bydgoszcz acquired several high-class works. Out of many buildings built by Bydgoszcz designers I have selected several of the most characteristic and beautiful examples.

A MYSTERIOUS LADY

    We pass under the arcades at 2 and 4 Focha Street quite often. Let's take advantage of the time waiting for the green light and raise our eyes...
    The apartment house at 2 Focha Street was erected between 1900 and 1901 for the merchant Max Zweiniger according to the design of Karl Bergner, one of the leading Bydgoszcz architects of those times. Stylistically, the building is similar to its neighbour (4 Focha Street) which was built in 1901-1902 for the merchant Rainhold Napiewocki and also
designed by Karl Bergner. The house at 2 Focha Street has richer decorations, characteristic of corner buildings. The lack of symmetry in the facade alone indicates the influence of Art Nouveau. Decoration details seem to be lacking; but we can find here women's face-masks with mysterious expressions and enigmatic smiles, each of them being different. Fiat, circular cartouches are framed with chestnut-tree leaves and stems, and are adorned with shells and lizards. Finding these marvellous details on the facade is great fun.
    Nearby there is a beautiful solar motif with a silhouette of a flying bird, and on the rounded corner a woman can be seen, who represents Art Nouveau good looks - elongated proportions, flowing hair, and a flat boy-like figure. "No. 4" borrowed part of the motifs from "No. 2" - masks, vegetation growing on the facade, and forged balcony balustrades with a soft line using plant motifs. Regrettably, not much of the original interior decor has survived - some stucco work in the staircases and the "chestnut-tree" grating in the door's fanlight in the entrance hall of "No. 2". Imagine how beautiful these houses were!

A HERON IB REEDS

    It's time to go to the bestknown Art-Nouveau Street in Bydgoszcz - Cieszkowskiego Street. It is commonly said that it's the best place to look for Art Nou-veau. Actually, that's true to a great extent. On Cieszkowskiego Street there are a couple of houses with their original appearance from the period when they were built. Let's have a closer look at three buildings - 3, 7 and 9.
    When looking at newly renovated houses it is easier to see their beauty; colours have been made more visible, as well as architectural details (some have been reconstructed). Faces of strange people are looking at us, a slender heron is walking in reeds, we can see an owl, sun rays, wind personifications, women's figures interwoven with leaves. It's hard to believe that we have not noticed them before.
    More imagination is reąuired to see the beauty of house No. 3. It was built by Paul Bohm in the years 1903-1904 and has not been renovated yet. Nevertheless, the unique forms of window frames with slightly curved horizontal rails and fine bow-shaped muntins arouse admiration even now. The entrance door is particularly worth attention - how beautiful it must have been -glazed with stained glass, crowned by a fanlight, all bordered with a winding ribbon coming down to the socle in elaborate helices. Perhaps this house will also regain its former glamour, like many others in Cieszkowskiego Street.
    Having got to know the architecture of Karl Bergner let's also look at his designs in Cieszkowskiego Street. Here we see two houses (Nos. 7 and 9) uniform in style, which were built in the same period (1900-1902). We easily recognize their author's favourite motifs - flattened pseudo-cartouches, ribbons, shells, chestnut-tree leaves, and women's heads above portals. Have you noticed the night and day personifications hidden in the building's cornice? These are two women whose appearance we already know, sitting among winding leaves - one of them awake, accompanied by a cock and the other leaning on her elbow, as if she was sleeping at the side of an owl - these decorations are hardly ever noticed.
    Of course, we might admire the Art Nouveau elements hidden on Cieszkowskiego Street for ages, but let's go on and find their charm somewhere else.

AVENUE OF DREAMS

    Now let's go to Mickiewicza Avenue, which together with its buildings has one of the most beautiful architectural layouts. The street's axle is closed by the Plant Growing and Acclimatization Institute; its northern frontage is made up of a row of splendid apartment houses and in its eastern part there are villas with light graceful proportions. Its Southern part opens towards a park. The street's generał layout has survived untouched in its original form. The splendour of the apartment houses that were built here is unique in our city. They were erected for the most influential people and architects. In No. 1 Rudolf Kern used to live, the designer of this house, and the No. 3 house was built by Erich Lindenburg for himself.
    The objective of Art Nouveau designers was to create houses which would not only be beautiful but also comfortable. Although it's difficult to find out what the original interior layout once looked like by seeing contemporary flats made by dividing the original ones, quite a number of carefully chosen interior furnishings have been preserved - ovens, stained glass windows, wall paintings, thick stamped out wali paper, terracotta mosaics in entrance halls, parts of balustrades, and stucco work. Surprisingly enough, all these houses were built in the same period, between 1903-1906. What a pity that the most beautiful decorations have been stripped off these magnificent houses. Today when comparing old drawings or photographs with the houses current shape I begin to dream. Splendid details on the No. 1 house, which look as if they were hollowed, with motifs of weird masks which translate into lush plant runners with astonishing patterns now embellish only a few places, for example, the portal. Once they were also found on balconies and the triangular gable on the house's Southern side.

IT CAN BE MORE BEAUTIFUL


    Bydgoszcz can boast many examples of fascinating architecture from the late 19th and early 20th century. This is a real challenge for the local authorities, curators of old architecture, private owners, but also a matter of concern. It's not far from charming scenery and fabulous atmosphere to negligence, oblivion and pulling down. The beauty hidden in splendid hundred-year-old houses is still admired. This is the city's significant asset. Suffice to mention the admiration aroused by the renovated "Eagle" Hotel, the magie of its age, which can in no way be replaced by any new, advanced, luxurious building. The local authorities should use the opportunities offered by these unique structures through their proper utilization and adequate maintenance. This will be a challenge for several dec-ades to come.
    This is particularly worth mentioning now when the city is celebrating its anniversary.

Das märchenhafte Bydgoszcz

 Um Fremdes verzehrt, Eigenes verkannt - wie ist es mit unserem Bydgoszcz?

Tekst: Ewa Raczyńska-Mąkowska

fot. Daniel Dąbrowski

english version  deutsche version  polska wersja

Quelle: "Bydgoszcz 1346-1996" Wydawnictwo Tekst

    Die Stadt hat schon viel an Sehenswürdigkeiten zu bieten. Daher möchte ich sie zum gemeinsamen Bummel durch ihre reizvollen Ecken, durch die Epoche Fin de siécle und die sog. Bydgoszczer Sezession einladen. Ihre meisten Spuren sind im nördlichen Teil der Stadt erhalten geblieben. Die Gebäude und Bürgerhäuser aus der Zeit um die Jahrhundertwende sind hier fast überall vorhanden, denn gerade zu jenem Zeitpunkt wurde der Ausbau der Stadt nordwärts vollzogen, indem an der Straße in Richtung Gdańsk (Danzig) Bauwerke wie Pilze aus dem Boden nacheinander schossen.
    Bevor wir uns auf den Weg machen, wollen wir unsere Aufmerksamkeit auf die Tatsache lenken, daß die Begriffe im Zusammenhang mit dem Wesen des um die Jahrhundertwende und im ersten Jahrzehnt unseres Jahrhunderts herrschenden Baustils des öfteren verwechselt werden. Manchmal kann man über "Sezessionshäuser" lesen, wo wir es doch mit einer auf klassischen Baustilen beruhenden Baukunst, keinesfalls aber mit der Sezession zu tun haben. So werden Eklektismus und Sezession irrtümlicherweise miteinander gleichgesetzt. Bei unserer Wanderung durch Bydgoszcz werden wir diesbezüglich Ordnung schaffen. Es sei noch auf folgendes verwiesen - was wir heutzutage bewundern können, gilt als Ergebnis der neulich geführten Restaurierung unter Einsatz der erhaltenen Ikonographie bzw. als Ergebnis einer glücklichen Schicksalsfügung. So konnten manche Häuser vor "Wiederaufbau" und "Sanierung" gerettet werden, die nach dem Krieg im Namen einer falsch aufgefaßten Modernität, tatsächlich aber aus Abneigung gegen Pietismus vorgenommen und dadurch die für damalige Epoche kennzeichnenden Zierelemente der Hausfront zerstört wurden.

DER GEIST EKLEKTISMUS

    Da wir chronologisch vorgehen wollen, sollten wir mit den Bauwerken beginnen, die Ende des 19. Jh. in einem Stil errichtet wurden, der die Traditionen der vorausgegangenen Epochen vereinigte - im Geist des Eklektismus.
    Diese Stilistik, die mit der späteren Sezession des öfteren verwechselt wird, lag vielen interessanten Unternehmungen zugrunde, wobei die Werke von Józef Święcicki zweifelsohne in den Vordergrund rücken. Der Name dieses Architekten steht im engsten Zusammenhang mit den hervorragendsten, historisierenden Bauwerken, die bis zum heutige Tage erhalten geblieben sind, und zwar mit dem Hotel "Zum Adler" sowie mit den Bürgerhäusern am Wolności-Platz 1 und der Gdańska-Str. 63 (üblich als "Etola" bezeichnet).

DAS HOTEL ALLER HOTELS

    Unsere größte Aufmerksamkeit soli nun dem Werk gelten, das inzwischen schone eine Legende der Stadt geworden ist. Hiermit meine ich freilich das Hotel "Zum Adler", das in den
Jahren 1893-1896 erbaut und vom Anfang an als Wohnung, Hotel, Geschäft und Dienstleistungsstätte in Anspruch genommen wurde. Dieses Bauwerk wird den Besuchern so gerne gezeigt und von prominenten Gäste als Hotel bezogen. Besonders eindrucksvoll war sein repräsentatives Treppenhaus mit dessen Zierbalustrade mit Silber und Goldteilen, Mosaikfenstern und Kristallspiegeln. In den letzten Jahren einer gründlichen Restaurierung unterzogen, läßt es seine Gäste wieder einmal in Entzückung geraten. Von großem Interesse ist ebenfalls die Hausfront, die durch den Abriß ungelungener Arkadendurchgänge nicht nur ihre ehemalige Bauform wiedererlangte, sondern auch eine pulsierende, an unzähligen Details reiche Dekoration gewann. Einem aufmerksamen Betrachter wird es nicht entgehen, daß die Fülle an dekorativen Teilen als Geflecht von Bauelementen der vorausgegangenen Epochen, des Klassizismus und des Barock, entstanden ist. Ordnung, Symmetrie, eine unverkennbare Teilung in horizontale Streifen, erzielt durch den Einsatz von ausgeprägten Gesimsen, und eine differenzierte Bonierungsplastik; Pilaster, Säulen, Atlanten, ein Kleinod im Portal, Füllungen, Schlußsteine und Pfostengeläder sind nur einige Grundelemente, die aus der Baukunstgeschichte entnommen wurden und an dieser Hausfront Anwendung fanden. Durch die vorgenommene Renovierung dieses Bauwerkes sind wir heutzutage in der Lage, diese Schöpfung der menschlichen Phantasie und der baukünstlerischen Schaffenskraft voll zu genießen.
    Ein ähnliches, glückliches Schicksal im Hinblick auf die Renovierung widerfuhr auch den Bürgerhäusern von Święcicki. Sie mögen auch nicht derart dekorativ sein, aber die Fülle der eingesetzten  Details, nach den vom Hotel "Zum Adler" bekannten Grundsätzen miteinander verbunden, sorgt schon für viele Kunsterlebnisse. Eines von ihnen, in der Gdańska-Str. 63, bezog ihr Erbauer, Józef Święcicki.

DER VORFAHREN AUFRURH

    Bei der Sezession, die in verschiedenen Ländem abweichend bezeichnet wird, handelt es sich um die Stilistik der folgenden Epoche, die aus einem totalen Protest gegen die bisherige Kunst und... Sittlichkeit zustande kam. Damit wurde ein Kreuzzug gegen die Häßlichkeit aller Geräte, Raüme und der traditionellen Baukunst aufgenommen.
    So war man darum bemüht, die Schönheit im alltäglichen Leben, in den Gegenständen in der unmittelbaren Umgebung des Menschen zu finden. Es sollte eine Welt dem Menschen zuliebe eingerichtet werden, frei von Normen, Konventionen und einschränkenden Traditionen. Wie es sich nachher herausstellte, war die allgegenwärtige Sehnsucht der Künstler nach einem neuen Stil als Ausdruck der Gegenwart fast parallel in vielen Ländem Europas ausgebrochen.

DIE SEZESSION BYDGOSZCZ

    Um die Erkennung der Baukunst der Sezession an den reizvollen Bauwerken unserer Stadt zu erleichtern, sollte nun auf einige ihrer Merkmale verwiesen werden. Hierzu gehören vor allem Atektonik, Asymmetrie, Linearität der Dekoration, Pflanzen- und Tiermotive, entnommen aus der Umwelt (statt eines Akanthusblattes ein Eichenblatt, statt der Löwen - Eulen, Reiher u.dgl.m.), neuartige Stilistik in bezug auf die Darstellung menschlicher Gestalten mit verlängertem Verhältnis des Körperbaus, oft mit schwer bestimmbarem Geschlecht.
    Kennzeichnend erscheint auch eine gewisse Verflachung der Sezessionsfronten im Vergleich zu den ziemlich schwerfälligen, plastischen Fronten der eklektischen Gebäude.
    Dank seinen gut ausgebildeten, einheimischen Projektanten bereicherte sich Bydgoszcz um einige Werke aus der "Oberklasse". Von den vielen Schöpfungen der Erbauer von Bydgoszcz habe ich für Sie die charakterischsten und schönsten ausgewählt.

DIE GEHEIMNISVOLLE FREMDE

    Wie oft laufen wir eiligst unter den Arkaden der Bürgerhäuser in der Focha-Str. 2 und 4. Während wir da an der Kreuzung bei Rot zu warten haben, wollen wir unseren Blick etwas aufrichten...
    Das Bürgerhäus in der Focha-Str. 2 wurde in den Jahren 1900-1901 im Auftrag des Kaufmanns Max Zweiniger, gemäß einem Projekt von Karl Bergner, einem der zu jener Zeit prominentesten Architekten von Bydgoszcz, erbaut. Stilmäßig bildet das Gebäude ein Ganzes mit dem Nachbarhaus Nr. 4, das in den Jahren 1901-1902 im Auftrag des Kaufmanns Rainhold Napiewocki entstand. Als Projektant war dabei auch Karl Bergner beteiligt. Das Gebäude in der Focha-Str. 2 erscheint aus dekorativer Sicht etwas reicher, was für die Eckhäuser übrigens kennzeichnend war. Die fehlende Symmetrie der Hausfront deutet schon auf die Einflüsse der Sezession hin. Die Ausschmückungsdetails sind nur anscheinend wenig differenzierthieran erkennen wir die charakteristischen Maskengesichter von Frauen mit geheimnisvoller Schönheit und rätselhaftem Lächeln - jedes Antlitz ist aber anders! Flache und runde Kartuschen sind umgeben von Blättern und Kastanienbaumstielen, verziert mit Muscheln und Eidechsen. Es ist wirklich ein amüsantes Spiel, all diese Wunderwerke am Gebäude zu entdecken!
    Gleich nebenan ein Sonnenmotiv mit der Gestalt eines fliegenden Vogels, an einer halbrunden Ecke die Gestalt einer liegenden Frau als Vertreterin des Schönheitskanons der
Sezession - verlängertes Verhältnis des Körperbaus, herumliegendes Haar, flache, fast knabenartige Formen.
    Das Haus Nr. 4 hat einen Teil der Motive am Haus Nr. 2 übernommen, und zwar die Masken, die kletternden Pflanzen, geschmiedete Balkonbalustrade mit einer weichen Linie voller Pflanenmotive. Von der Innenausstattung ist leider nur wenig erhalten geblieben - ein bißchen Stukkatur in den Treppenhäusern, "kastanienbaumförmiges" Gitter im Oberlicht der Eingangstür im Flur des Hauses Nr. 2. Man Stelle sich nur den ehemaligen, atemberaubenden Glanz dieser Bürgerhäuser vor!

DER REIHER IM SCHLIF

    Nun wollen wir uns in die Cieszkowskiego-Straße, die schönste Sezessionsstraße von Bydgoszcz, begeben. Verbreitet ist die Überzeugung, daß man bei der Suche nach der Sezession zuerst einmal dahin sollte. In der Cieszkowskiego-Straße erheben sich nämlich einige Bürgerhäuser in ihrer originalen Form aus der Zeit ihrer Errichtung. Wollen wir uns die Gebäude unter den Nummern 3, 7 und 9 einmal anschauen.
    Bei der Betrachtung der unlängst renovierten Häuser kann man ihren Reiz leichter ermitteln, da im Zuge der Renovierung bestimmte Farben und Details (manche rekonstruiert) hervorgehoben wurden. Es blicken uns geheimnisvolle Gesichter an, irgendwo im Schilf geht ein schmächtiger Reiher spazieren; Eulen und Sonnenstrahlen, personifizierter Wind, ins Laub
eingeflochtene Frauengestalten. Erstaunlich, daß dies uns früher alles entgangen war.
    Bei dem in den Jahren 1903-1904 von Paul Bohm errichteten, noch nicht renovierten Haus unter Nummer 3 bedarf es einiger Vorstellungskraft, um seine Schönheit zu ergründen. Seine einmaligen Fensterformen mit fließend gebogenem Querholz und feinen, bogenförmigen Sprossen lassen die Betrachter auch in ihrem gegenwärtigen Zustand in Begeisterung geraten. Man sollte sich auch auf die Eingangstür aufmerksam machen und bedenken, wie schön sie einmal gewesen sein muß - stark verglast mit Glasmalereien, Oberlichter, bekrönt mit weichförmigem Gitter, umrandet mit einem sich schlängelnden, flachen Band, das auf den Sockel schneckenförmig, phantasievoll hinabfällt. Vielleicht wird auch dieses Haus, wie die vielen anderen in der Cieszkowskiego-Straße, seinen ehemaligen Glanz wiedererlangen können?
    Mit unserem Wissen über die Baukunst Karl Bergners wollen wird jetzt seine Aktivitäten in der Cieszkowskiego-Straße feststellen. Und das sind sie auch, zwei Bürgerhäuser (Nr. 7 und 9), in den Jahren 1900-1902 im gleichen Stil errichtet. So erkennen wir Bergners beliebte Motive - verflachte Pseudokartuschen, Bänder, Muscheln, Kastenienbaumblätter, Frauenköpfe unter den Portalen. Haben auch Sie im Bekrönungsbereich des Hauses Nr. 9 eine Komposition ais Personifizierung von Tag und Nacht erkannt? Es sind zwei Frauen mit der epochentypischen Schönheit, die inmitten kletternden Laubes, sitzen - die eine in Begleitung eines Hahnes geweckt, die andere gestützt, wie eingeschläfert neben einer Eule - diese Verzierung wird nur selten beachtet.
    So könnte man die in der Cieszkowskiego-Straße verborgene Sezession noch lange genießen, doch wir wollen ihren Reiz noch anderswo verfolgen können.

TRÄUME IN DEN ALLEN

    Begeben wir uns einmal in die Mickiewicza-Allee, die mit ihrer Bebauung eine der schönsten Bauanlagen darstellt. Am Ende dieser Straße erhebt sich das Gebäude des Instituts für Pflanzenzucht und -akklimatisation, die nördliche Straßenfront bildet eine Reihe von Repräsentationshäusern, im östlichen Teil stehen Villen mit leichtem Aufbau im gut ausgewogenen Verhältnis. Der südliche Teil ist zu einem Park aufgeschlossen. Die Anordnung der Straße ist im Prinzip unverändert geblieben. Die hier erbauten Häuser sind ihrer Größe wegen ganz einmalig. Sie wurden im Auftrag der damaligen Würdenträger und ... Architekten erbaut. Im Haus Nr. 1 wohnte der Haupterbauer Rudolf Kern, das Haus Nr. 3 errichtete für sich selbst Erich Lindenburg.
    Das für die Sezession typische Streben nach der Schaffung eines nicht nur effektvollen, sondern vor allem bequemen Wohnhauses hat hierin seine Widerspieglung gefunden. Obwohl in den geteilten Wohnungen die ursprüngliche Anordnung nur schwer erkannt werden kann, ist von der sorgfältig gewählten Ausstattung dieser Häuser noch viel übriggeblieben, und zwar Öfen, Mosaikfenster, Wandgemälde, Relieftapetten, Mosaiken aus Terrakota in den Treppenhäusern, Teile von Balustraden, Stukkaturen u.y.a.m. Diese Häuser sind alle in den Jahren 1903 bis 1906 entstanden, was verwunderlich erscheinen kann. Es ist ja schade, daß die Geschichte diese Häuser ihrer schönsten Dekorationen beraubt hat. Wenn ich wieder einmal die alten Zeichnungen oder Aufnahmen mit dem gegenwärtigen Zustand konfrontiere, gebe ich mich Traumvorstellungen hin.
    Die prächtigen, scheinbar ausgehöhlten Details am Haus Nr. 1 mit ihren phantastischen Maskenmotiven, die in ausschweifende Ranken mit einmaligen Mustern übergehen, sind heutzutage nur noch an einigen Stellen, häuptsachlich am Portal, anzutreffen, wo sie doch einst die Balkons und den dreieckförmigen Giebel an der südlichen Seiten prächtig "umrankten".

ES KANN SCHÖNER WERDEN

    
    Ja, Bydgoszcz kann schon auf seine Baudenkmäler stolz sein, speziell auf diejenigen aus der Zeit um die Jahrhundertwende, die es hier buchstäblich in Hülle und Fülle gibt. Dabei handelt es sich um eine Herausforderung für die Stadt- und Denkmalpflegebehörden sowie für die privaten Eigentümer; damit hat man aber auch viel ... Kummer. Zwischen dem Malerischen, dem Märchenhaften und Stimmungsvollen einerseits und Vergessen, Verwahrlosen und Abriß andererseits gibt es nämlich nur einer ganz dünne Linie.
    Die Schönheit dieser vor mehr als hundert Jahren erbauten Bürgerhäuser bleibt immer noch atemberaubend. Dies ist für die Stadt von großem Belang. In diesem Zusammenhang sei auf die Begeisterung verwiesen, die das renovierte Hotel "Zum Adler" hervorzurufen vermag. Das ist jene Zauberkraft der Geschichte, die bei luxuriösen, modernen Anlagen nicht herzustellen ist. Der Stadt Bydgoszcz erschließt sich eine große Chance, indem die Bauten aus der vergangenen Epoche sachgerecht in Anspruch genommen werden. Dies hat die Stadt als ihre Herausforderung für die nächsten Jahre wahrzunehmen. Die Erinnerung daran scheint im Zusammenhang mit dem von Bydgoszcz gerade gefeierten Jubiläum besonders angebracht.

poniedziałek, 10 maja 2021

Tratwy

Spław drzewa przy śluzie trapezowej w 1925 roku. Okolice Mostów Solidarności. Fragment książki Walentego Winida pt. "Kanał Bydgoski", Warszawa 1928.


Co rozumieć należy przez wyraz "tratwa", wiadomo jest na ogół. Jest to pływający na wodzie środek ruchu z podłużnie ułożonych pni, nigdy z desek. Przez pewne podobieństwo do tablicy, nazwano ten środek komunikacyjny w języku niemieckim "tafel", co też przyjęto do polskich terminów spławu, jako "tafla", wyraz powszechnie używany i znany. Drzewo jest nieobrobione. Może jednak być pewna część tafli z belek, ale zdarza się to nader rzadko. Na poszczególnych wodach różnią się tratwy sposobem spajania i wymiarami. Długość i szerokość tratwy zależy od czynników, jak: szerokość i prostolinijność drogi, wymiar śluz, wielkość ruchu na danej drodze. Długość tratwy na naszej drodze zwyczajnie odpowiadała naturalnej długości pni drzewnych, najdłuższych, jakie wchodziły w taflę, szerokość zaś stosowała się do szerokości drogi i wrót śluzowych. Rozporządzenia policyjne regulowały wielkość
tratw. Od 1874 roku tratwa nie mogła być dłuższą, niż 30 m — względnie 40 m, gdy szło drzewo na maszty. Największa szerokość — 3,5 m i 4,3 m, dla prostokątnej — 3,9 m.

Budowa tratwy na naszej drodze przedstawiała się następująco: spuszczone na wodę kloce drzewne, zbierano obok siebie podłużnie w tablicę trapezową (odziomki — po jednej stronie, wierzchołki — po drugiej) lub prostokątną (po tej samej stronie na przemian odziomki i wierzchołki). Po jednej i po drugiej stronie tablicy kładziono poprzecznie cieńsze okrąglaki lub — częściej — belki, długie — jak szeroką była tafla, i wbijano w nie nad każdym klocem 8 — 10 calowe gwoździe. To poprzeczne drzewo spajające zwie się powszechnie "ramieniem". Jeśli w tratwę wchodziły i pnie krótsze, niż wynosiła jej długość, stosowano wtedy przekładanie kloców równo długich, którym i dawano jeszcze trzecie ramię.

Ażeby odpowiedzieć na pytanie, ile pni wchodziło w tratwę, pomijając już to, że mogły być i podłużnie składane (ale z 2 kawałów), musimy uprzytomnić sobie zwykłą grubość kloców, oraz to, cośmy poprzednio powiedzieli o szerokości. Ponieważ kloce w tratwie, — to tylko drzewo użytkowe, więc nie szło drzewo o mniejszej objętości, jak 10 cali w środku kloca. Średnio wynosiła objętość 13 cali. Zdarzało się i drzewo 15 — 17-calowe, zwyczajnie jednak miało grubość 12 do 15 cali. Według tego rozróżniano tablice średnie — 13 do 14 kloców, silne — 10 do 11 kloców i bardzo silne — 7 do 9 kloców.

Tratwa była zwyczajnie jednowarstwowa. Szły jednak czasami dwu, a nawet więcej warstwowe. Warstwy te były po największej części z belek. Oprócz tego tratwa niosła niekiedy na sobie ładugę. Tą mógł być wszelki towar. Około roku 1880 zabronił rząd pruski transportowania na tratwach towarów, tonących w wodzie. Odtąd załadowywano na tratwy tylko drzewo i wyroby z niego. Załadowywać wolno było tyle tylko, by zanurzenie tratwy nie przekraczało 60 cm.

Tratwa była złączona ruchomo, do czego — według oficjalnych sprawozdań — używano witek brzozowych, dębowych lub najczęściej wierzbowych. Swego czasu władze nie przeszkadzały wiązać drutem. Używanie jednak tego miało złe następstwa. Flisacy kaleczyli sobie ręce, a to często sprowadzało zakażenie krwi. Ponadto zużyty drut rzucano do wody, przez co utrudniano ruch na omawianej drodze jako, że była niegłęboka. Drut był i dlatego nieodpowiedni, że wiązanie winno być łatwe do rozłączania. Z powyższych względów w końcu zabroniono posługiwania się drutem. Jednak, ponieważ o witki było trudno na Brdzie, gdzie właśnie przekształcano tratwy, zatem używano nadal drutu, a władze zwykle przymykały oczy.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Widoki z wieżowca

Fotografie zostały wykonane na przełomie lat 80 i 90 XX w. z wieżowca,
w którym obecnie znajduje się siedziba Urzędu Wojewódzkiego.
Zdjęcia nadesłał Mariusz Barczewski. 
Serdecznie dziękujemy !

 Rondo Jagiellonów
 archiwum Mariusz Barczewski

 Widok na ul. 3 Maja
 archiwum Mariusz Barczewski

Ulica Jagiellońska i Marszałka Focha
archiwum Mariusz Barczewski

Proponowany post: 
Widok z wieżowca w 1969 r. w obiektywie Henryka Kałużnego

_____________
Jeżeli posiadacie Państwo stare zdjęcia z Bydgoszczą w tle i 
chcecie się nimi podzielić na naszym blogu, to można zrobić to tu :)

piątek, 25 listopada 2016

Rezydencja prezydenta

Carl von Wissmann w latach 1831-1841 prezydent Królewskiej Regencji w Bydgoszczy

  Urodzony 7 września 1787 r. w Szczecinie. Przed przybyciem do Bydgoszczy pełnił funkcję dyrektora Wyższej Izby Obrachunkowej w Poczdamie. Formalną nominację na prezydenta Regencji w Bydgoszczy otrzymał  31 października 1831 r., lecz w mieście znalazł się dopiero w kwietniu 1832. Wyróżniał się zaangażowaniem, lecz wysiłek ten przekraczał jego możliwości fizyczne i zdrowotne. Wielokrotnie korzystał z urlopów i wyjazdów leczniczych, aby podreperować swoją słabą kondycję fizyczną. Wissmann interesował się także problemami Bydgoszczy. Był pomysłodawcą, członkiem-założycielem i pierwszym prezesem powołanego w Bydgoszczy 30 września 1832 r. Towarzystwa Upiększania Miasta (Verschönerungs – Verein zu Bromberg).

 Regencja Bydgoska na mapie Prowincji Poznańskiej z 1848

  Dzięki jego działalności zawdzięczała Bydgoszcz akcję systematycznego zadrzewiania ulic, urządzanie zieleńców i skwerów, budowę promenad i alei spacerowych. To z jego inicjatywy założono w 1832 r. park nazwany później jego imieniem (Wissmannshöhe, dziś Wzgórze Dąbrowskiego). Jego zasługi dla miasta były na tyle znaczące, że 10 sierpnia 1833 r. magistrat bydgoski przedstawił projekt nadania jemu honorowego obywatelstwa miasta. W okresie, gdy pełnił funkcję prezydenta bydgoskiej regencji oddano do użytku nowy gmach urzędu przy ul. Jagiellońskiej (Wilhelm Strasse, dziś budynek Urzędu Wojewódzkiego). 

W 1836 r. nabył za 4500 talarów willę od Marka Wincentego Chmielewskiego, dyrektora skarbu w Prefekturze Departamentu Bydgoskiego, usytuowaną nad Brdą przy ul. Marszałka Focha 5 (Kanal Strasse). Po jego śmierci wdowa odsprzedała dom władzom regencyjnym, który odtąd był rezydencją prezydentów Regencji w Bydgoszczy.

 Po prawej stronie willa prezydentów Regencji
w 1900 r.

Budynek w latach 1920-1939
Narodowe Archiwum Cyfrowe

  To miejsce dzisiaj

  Carl von Wissmann zmarł w Bydgoszczy 12 listopada 1841 r. po długotrwałej chorobie. Został pochowany na cmentarzu ewangelickim przy ul. Jagiellońskiej (dziś Park Ludowy im. W. Witosa). Był odznaczony Orderem Czerwonego Orła III klasy oraz pośmiertnie Orderem Czerwonego Orła ze Wstęgą III klasy. Dla upamiętnienia park założony w 1832 r. z jego inicjatywy nazwano Wissmannshöhe dziś Wzgórze Dąbrowskiego.

źródła:
Bydgoski Słownik Biograficzny. Tom 5. Bydgoszcz 1995
Narodowe Archiwum Cyfrowe 
Fotopolska

czwartek, 29 października 2015

Budowa mostów

W latach 70. XX w. pogorszył się stan techniczny mostów Armii Czerwonej (dziś Mosty Solidarności), wobec czego ograniczono prędkość taboru tramwajowego do 15 km/h oraz podjęto decyzję o budowie nowych nitek mostów stosownie do potrzeb rozbudowanej ulicy marszałka Focha (wówczas Czerwonej Armii).

1) Budowa nitki środkowej i północnej mostów w 1977 r.
W latach 1977-1982 zbudowano mosty pasma środkowego (tramwajowego) oraz północnego wg projektu inż. Antoniego Malczewskiego z Biura Projektów Budownictwa Komunalnego w Bydgoszczy. Wykonawcą było Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych Oddział w Tczewie. Mają one formę typowej dla lat 70. konstrukcji prefabrykowanej zespolonej stalowo-żelbetowej (stalowe dźwigary współpracującą z płytą żelbetową). W związku z tym różnią się od mostów jezdni południowej. Podpory wybudowano w roku 1978, a gotowe obiekty przekazano do użytkowania w listopadzie 1981 r. Termin zakończenia inwestycji przesuwano z uwagi na opóźnienia dostaw cementu oraz stali przez huty. /wikipedia/

2) Widok z nikti południowej

3) Zaplecze budowy

środa, 28 października 2015

Krajobraz bez teatru


Ulica Armii Czerwonej (Marszałka Focha) 
Po lewej stronie widoczne pozostałości 
po Teatrze Miejskim. Lata 1945/1950
Archiwum Stanisław Sitarek

niedziela, 18 października 2015

"Na szerokim świecie"

Dzisiaj tak filozoficznie na temat fotografii. A to dlatego, że dzięki Galerii Retro dotarliśmy do ciekawych roważań - z Bydgoszczą w tle - w tygodniku "Na szerokim  świecie" z lat 30.


"Gdy fotografia „nastała“, zdawało się niektórym ludziom, że nareszcie znaleziono „prawdę widzenia“. Fotografia przecież „widzi tylko to, co jest“ martwe szkło nie będzie "przekręcać" rzeczywistości i podawać jej na swój sposób. Obiektyw aparatu fotograficznego musi być obiektywny: nic "od siebie nie doda", ani nie ujmie, pozostanie obojętny wobec tego, co odbije, nie będzie od siebie nadawał "wyrazu". I istotnie przy pierwszych próbach fotografii (a i dotąd jeszcze przy prostych "sposobach" fotografowania przez ludzi nieumiejętnych lub pozbawionych wrażliwości) objektyw aparatu ze wszystkiego co fotografował (i fotografuje) robił obrazy całkiem pozbawione wyrazu. A przez to brzydkie. A przez to niepodobne, choć niby były "wierne". Bo przy tem machinalnem traktowaniu fotografii nieobecny jest czynnik, który decyduje o widzeniu, czynnik wyboru. Rzeczywistość nie jest jedna: każda rzeczywistość ma dziesięć, sto, tysiąc twarzy. Każda twarz ludzka ma dziesięć różnych form, zależnie od punktu widzenia, z którego ją oglądamy. Dziesięć różnych „wyrazów“, z których każdy jest prawdziwy i ma swoją wymowę, jeżeli ją ma. 

Widok od strony portu na Brdzie, zdjęcie z mostu Focha
"Na szerokim świecie"

Każdy przedmiot, każdy krajobraz, każda w niem ulica, każdy na niej dom, każdy zabytek architektury trzeba umieć widzieć, ażeby zobaczyć to, co w nim jest najcharakterystniejsze i najpiękniejsze. A do tego, oprócz szkła objektywu, potrzebne jest ludzkie oko, które właśnie dokonywuje tego wyboru. Oko artysty. Można się sprzeczać o tą nazwę artysty, gdy chodzi o fotografję. Dawniej się sprzeczano, choć już 40 bodaj lat temu znany estetyk Robert de la Sizeranne napisał książkę pod tytułem "Czy fotografia jest sztuką" i odpowiedział na to pytanie w sensie twierdzącym. Może nawet przeholował w pierwszem uniesieniu entuzjazmu dla nowego narzędzia techniki na usługach wrażliwości artystycznej człowieka. Albowiem artysta, twórczy artysta, składa się jakby z dwóch ludzi: z człowieka, który umie odbierać wrażenia i właśnie dokonywuje wyboru wśród rzeczywistości, którą ma odtworzyć oraz drugiego człowieka, który twórczą, właściwą swojej sztuce techniką (w tym wypadku rysownik, malarz, fotografik) odtworzy to, co spostrzegł, wybrał, wchłonął w siebie, czego zrozumiał zarysy i kształt. Każdy z tych dwóch ludzi "siedzących" w artyście plastycznym jest osobno artystą i odbiorczym i odtwórczym. Otóż przy fotografii, gdzie aparat dokonywuje dzieła chwytania obrazu i odtwarzania go czynny jest właściwie tylko ten pierwszy artysta, odbiorczy: człowiek, który umie patrzeć, umie widzieć, umie wybrać, umie podejść do fotografowanego przedmiotu czy krajobrazu na właściwą odległość i na właściwy punkt widzenia, spostrzec jego najważniejsze charakterystyczne cechy."

sobota, 18 lutego 2012

Macdonaldyzacja Bydgoszczy

W Bydgoszczy pierwsza restauracja McDonald's została otwarta w 1995 roku w eklektycznej i neobarokowej kamienicy przy Placu Wolności 1. Następną była restauracja przy ulicy Świętej Trójcy. Wszystkim wtedy ten światowy potentat w serwowaniu szybkiej żywności kojarzył się z zachodem, modą, jakimś stopniem zamożności i jak się później okazało z otyłością i jej strasznymi skutkami.

Przedsmakiem tego typu punktów gastronomicznych był Mr Quick pod arkadami przy ulicy Jagiellońskiej, w kamienicy "Savoyu". Wtedy to był szał. Wielka lada z miłymi i uśmiechniętymi buziami obsługi, a ugóry zawieszone menu. Do wyboru duży Mr Quick, średni, w zestawie. Oczywiście Coca-Cola i frytki. Wykafelkowane na czerwono stoliczki i telewizory podwieszane pod sufitem. Chodziło się tam by odgonić głód po całonocnych imprezach. Odkąd nastał McDonald's zaginął Mr Quick.
 
Zdjęcie przedstawia miejsce w którym znajduję się dzisiaj McDonald's przy ulicy Św. Trójcy. Ulicą Marszałka Ferdynanda Focha przemyka autobus "ogórek" - Jelcz 272 MEX 
. Rok wykonania zdjęcia 1977.