wtorek, 10 sierpnia 2021

Bydzia.pl

Czy ktoś jeszcze pamięta portal bydzia.pl?

Jeden z pierwszych, który próbował ogarnąć bydgoski internet. Tworzony z wielką pasją. Autorzy korzystali wówczas z raczkujących technologii internetowych. Duży nacisk kładli na propagowanie kultury, wydarzeń i historii Bydgoszczy. Między innymi dzięki temu portal przyciągał wielu internautów. 
 
Wygląd strony w dniu 26 września 2002 roku
 
Strona główna portalu bydzia.pl

Jedno ze zdjęć na tej stronie

środa, 14 lipca 2021

Budujemy Rondo

Piękne zdjęcia Ronda Jagiellonów podczas budowy autorstwa Pana Edwarda. Korespondencja z 2014 roku.
 
Dobry wieczór. Zdjęcia robiłem osobiście popularnym aparatem i sam je obrabiałem jako amator.
 
 
Podaję kilka informacji dotyczących zdjęć. Było to podczas któregoś z niedzielnych spacerów wiosną 1974 roku. Zdjęcia robiliśmy z żoną Krystyną aparatem Zenit. Ponieważ była to niedziela, żadnych prac nie wykonywano, więc w miarę swobodnie mogliśmy z różnych stron robić ujęcia. Czuliśmy, że to mogą być po latach cenne dokumenty. Prawdopodobnie zdjęć było więcej, ale te przetrwały na odbitkach. Być może mam gdzieś kliszę z całością, ale trudno będzie to zlokalizować, bo zdjęć w tych latach robiłem mnóstwo i klisz mam kilka kartoników.

 
Wówczas cała Bydgoszcz żyła tą budową. Było to jeśli dobrze pamiętam pierwsze rondo, a na pewno pierwsze z podziemnymi przejściami i jak dotychczas jedyne, bo Rondo Kujawskie też takie ma, ale nieczynne. Pozdrawiam! Edward Mazurkiewicz.


piątek, 9 lipca 2021

Burzymy Dworzec

 2 lipca 2014 roku rozpoczęto burzenie Dworca PKP







Rozbiórka gmachu Dworca Głównego w Bydgoszczy 2 lipca 2014

wtorek, 29 czerwca 2021

O Ś W I A D C Z E N I E

Hakerzy (czyt. złodzieje) postanowili zarabiać na naszej stronce. "Wspominaj Bydgoszcz - zdjęcia z Bydgoszczą w tle"

Dzisiaj opublikowano 3 posty reklamujące. Proszę na te posty nie klikać!
 
Szanowni Państwo
 
Facebookowe strony "Wspominaj Bydgoszcz - zdjęcia z Bydgoszczą w tle" oraz "Stowarzyszenie na rzecz odbudowy Teatru Miejskiego w Bydgoszczy" 5 maja 2021 roku zostały zaatakowane przez hakerów internetowych. Dotychczasowi administratorzy tych stron zostali usunięci lub ograniczono im prawa administracyjne. Od 5 maja 2021 roku dotychczasowi administratorzy nie odpowiadają za publikowane treści na powyższych stronach.
Sprawa została zgłoszona do administracji Facebooka i na Policję. Proszę o udostępnianie tej wiadomości, a także proszę o zgłaszanie tych postów facebookowi. Przy okazji prosimy o fachową pomoc ekspertów tych z jasnej strony Księżyca jak odzyskać strony. Prosimy przesyłać wiadomości prywatnie.
Cały czas zapraszamy na bloga: https://wspominajbydgoszcz.blogspot.com/
Serdecznie dziękujemy za uwagę. Prawdziwi administratorzy tych stron.

piątek, 11 czerwca 2021

Najświętszemu Sercu Jezusa

Najświętszemu Sercu Jezusa - Bydgoszcz wyzwolona 
Pomnik Piotra Trieblera i Teodora Gajewskiego
 
Pomnik Pana Jezusa przy Placu Poznańskim w 1932 roku

Fragment artykułu Barbary Chojnackiej, który ukazał się w Kronice Bydgoskiej T. 31 (2009)

Dzieje bydgoskiego pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa (NSPJ), od zamysłu do realizacji, można odtworzyć na podstawie bezpośrednich przekazów źródłowych w formie relacji prasowych, materiałów archiwalnych i fotografii. Przez niemal trzy lata, z jedną dłuższą przerwą, komunikaty i artykuły w prasie informowały o postępach toczących się prac. Relacje te przybliżają atmosferę, w jakiej powstawał pomnik, atmosferę podniosłą, bo zrodzoną w duchu niepodległości i wolności Państwa, Narodu i Kościoła katolickiego. Klimat ten towarzyszył większości realizacji pomnikowych w całym odrodzonym państwie polskim. W miastach, miasteczkach i wsiach, w prywatnych majątkach i na rozstajach dróg powstawały monumentalne i niewielkie pomniki: sakralne - odzwierciedlające wiarę polskiego narodu, pomniki wdzięczności dla wyzwolicieli Polski, a także pomniki wybitnych Polaków, którzy podczas zaborów nie doczekali się swego pomnikowego wizerunku.

Pomnik NSPJ, istniejący tylko przez siedem lat, nie posiadał dotychczas monograficznego opracowania. Wymieniany był jedynie w skromnej literaturze poświęconej twórczości artystów bydgoskich działających w dwudziestoleciu międzywojennym. Krótką charakterystykę tego obiektu przedstawił Kazimierz Borucki w artykule o pomnikach zniszczonych przez okupanta wiatach 1939-1945.

Historia powstania pomnika

Pierwsza wzmianka o idei wystawienia pomnika pojawiła się na łamach „Tygodnika Kościelnego parafii św. Trójcy” 23 lutego 1930 roku, kiedy na pierwszej stronie podano: „Na uproszenie łaski Bożej w czasie misji parafialnej od 16-30 marca 1930 ofiarują wszystkie stany naszej parafii Panu Bogu pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa, który ma stanąć na placu Poznańskim. Poświęcenie kamienia węgielnego odbędzie się na zakończenie misji. Tym sposobem spełnią się długoletnie pragnienia naszych parafian”. Rozwinięciem tej zapowiedzi był artykuł księdza Mieczysława Skoniecznego, proboszcza parafii św. Trójcy, w którym przedstawił główne założenia dotyczące tej inicjatywy. Zawiadomił, że trwałą pamiątką wielkiej misji parafialnej będzie wystawienie pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa na placu Poznańskim. Zaakcentował także zainteresowanie ideą, pisząc: „Myśl ta poruszona przeze mnie na zebraniach bractw, towarzystw, a ostatnio na posiedzeniu Związku Towarzystw parafialnych, została przez wszystkich nie tylko życzliwie, ale wprost entuzjastycznie przyjęta. Najlepszym dowodem tego są ofiary wpływające samorzutnie na pomnik Najświędszego Serca Pana Jezusa. [...] Magistrat na wniosek mój przyznał piękne miejsce przy placu Poznańskim pod pomnik, za co należy się gorące uznanie i podziękowanie panu Prezydentowi miasta Dr. Śliwińskiemu oraz Magistratowi”. Ksiądz Skonieczny podkreślił rocznicę dziesięciolecia wyzwolenia Bydgoszczy spod zaborów, która stała się okazją do nadania miastu charakteru katolickiego poprzez stawianie pomników religijnych na placach publicznych. Silnie zaakcentował uczucia religijne i patriotyczne słowami: „Niechże więc pomnik Najśw. Serca P. Jezusa przy placu Poznańskim świadczy publicznie, że Chrystus Król panuje nad sercami i duszami naszymi, nad naszą parafią i nad miastem całym i niech będzie w dziesiątą rocznicę oswobodzenia miasta naszego hołdem wdzięczności wobec Najśw. Serca Jezusowego za wyjście z domu niewoli i przyłączenie naszego pięknego prastarego grodu nad Brdą do Macierzy Polskiej”.

 
W uchwale Magistratu miasta Bydgoszczy z 3 lutego 1930 roku, wymieniono warunki wystawienia pomnika podając, że Magistrat uchwala: „oddać bezpłatnie w dzierżawę narożnik skweru przy ul. Szubińskiej, gdzie stoi kiosk, koszta przeniesienia kiosku za ustęp ponosi parafia św. Trójcy, projekt winien być zatwierdzony przez konserwatora”. Uchwałę podpisał prezydent. „Tygodnik Kościelny paraf]i św Trójcy”, 23 II 1930, nr 8, s. I.

Artykuł jest bardzo obszerny dlatego po dalszą część odsyłam do 

Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej

https://kpbc.umk.pl/dlibra/publication/92407/edition/96436 

Strona 207

środa, 9 czerwca 2021

Książka o Śliwińskim

Warto zaprezentować książkę o Bernardzie Śliwińskim (1883-1941) doktorze praw i powstańcu wielkopolskim, który w latach 1922-1930 pełnił urząd prezydenta Bydgoszczy. Autorem książki jest Marcin Chamot.

Fragment recenzji

Prezydent Bernard Śliwiński prawnik, pochodził z Ponieca z Wielkopolski, wzbogacił wieloma swoimi inicjatywami rozwój Bydgoszczy. (...) Zasłużony nie tylko dla Bydgoszczy, ale dla niepodległości Polski, jeden z ważnych przywódców powstania wielkopolskiego, który na czele Wojska Polskiego 20 stycznia 1920 roku wkroczył do Bydgoszczy, która powróciła do Macierzy. W latach 1919-1922 walczył w wojnie polsko-bolszewickiej o niepodległość i granice odradzającej się Rzeczypospolitej. W 1939 roku dzielnie brał udział w kampanii wrześniowej, po klęsce został osadzony w obozie jenieckim. Zmarł w 1941 r. w obozie jenieckim w Neubrandenburgu. Autor przedstawił do druku opracowanie, wraz z ikonografią i dokumentami, dotyczącymi rodu, życia rodzinnego, młodości, czasów szkoły, zdobywania wykształcenia, przygotowania i kształtowania osobowości oraz tożsamości narodowej w polskich organizacjach niepodległościowych pod zaborem niemieckim, walki o niepodległość, udziału w życiu publicznym, społecznym i kulturotwórczym. Ważnym etapem w życiu Bernarda Śliwińskiego było włączenie się w kształtowanie polskich struktur administracji publicznej i policji. Marcin Chamot skrupulatnie i z piękną pasją, a zarazem stosując jakże potrzebną krytykę źródła historycznego, opisuje zdarzenia z życia codziennego bohatera swojej książki.

Dr Andrzej Bogucki

Fragment książki

"Pierwsze, ale bardzo istotne spotkanie mjr. Bernarda Śliwińskiego z Bydgoszczą, które tak samo, jak wiele innych miast polskich, w związku z ratyfikowaniem traktatu wersalskiego powracało do macierzy, miało miejsce 20 stycznia 1920 roku. Wtedy to mjr B. Śliwiński w ramach operacji rewindykacyjnej na czele 6 Pułku Strzelców Wielkopolskich, który wchodził w skład Pierwszej Brygady Strzelców Wielkopolskich pod dowództwem płk. Przeździeckiego, maszerując z ziemi pałuckiej przez wieś Brzoza ulicą Kujawską, o godzinie 10.40 przejmował miasto dla Polski. W czasie marszu ulicą Kujawską mjr B. Śliwiński rozkazał się zatrzymać. Dowódca pułku zwrócił się wtedy do mieszkańców okolicy z pytaniem: "Kto tutaj mieszka?". Okoliczni mieszkańcy odpowiedzieli mu, że mieszkają tu najbiedniejsi. Słysząc te słowa, mjr B. Śliwiński natychmiast rozkazał orkiestrze 6 Pułku Strzelców Wielkopolskich zagrać pieśń żołnierską, aby sprawić radość ubogim mieszkańcom. Obok 6 Pułku Strzelców Wielkopolskich wkraczały do Bydgoszczy takie formacje, jak artylerzyści oraz liczne formacje ułańskie. Bydgoszcz przybrała wygląd niezwykle odświętny. Przybywających żołnierzy, w tym także 6 Pułk Strzelców Wielkopolskich, witały tłumy mieszkańców miasta wraz z licznymi sztandarami i godłami polskimi. Główna ceremonia powitalna żołnierzy z polskich formacji odbyła się na Starym Rynku, gdzie chóry bydgoskie odśpiewały pieśń powitalną. Na specjalny rozkaz dowódcy mjr B. Śliwiński uszeregował poszczególne oddziały na Starym Rynku. Następnie do zgromadzonych oddziałów wojska polskiego przemówił dr Jan Biziel, który piastował urząd przewodniczącego Polskiej Rady Ludowej. Swoje przemówienie rozpoczął od słów:

"Wyście kość z kości, krew z krwi naszej. Witamy orła polskiego z tego samego miejsca, gdzie stał posąg tego, który nas okuł w pęta niewoli. Witamy was symbolem gościnności polskiej, chlebem i solą, a wdzięczność, jaką dla was czujemy i radość z waszego przybycia wylewamy w okrzyk: Niech żyje wojsko polskie".

Oprócz dr. Jana Biziela przemówienie wygłosił dowódca I Brygady Strzelców Wielkopolskich płk Przeździecki:


"Pragnęliśmy bardzo przyjść do was i was wyratować. Lecz nie było rozkazu, a rozkaz to dla żołnierza rzecz święta. Doczekaliśmy się nareszcie dnia dzisiejszego. Żołnierz wyraża się krótko, a więc w imieniu żołnierzy składam Bóg zapłać".

***

Marcin Chamot, ur. w 1982 roku w Bydgoszczy, magister historii. Absolwent VII Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy. Ukończył studia historyczne na Uniwersytecie im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Autor artykułów w miesięczniku "Promocje Kujawsko-Pomorskie" oraz w książce pt. Szkice z dziejów bydgoskiej oświaty i wychowania w niepodległej II RP. Wygłaszał wykłady w języku angielskim z dziedzictwa kulturowego na kierunku "International tourism and hospitality management" w Wyższej Szkole Gospodarki. Poza historią interesuje się wędkarstwem, turystyką, survivalem i bushcraftem. Obecnie mieszka w Irlandii w hrabstwie Galway.

Marcin Chamot, Bernard Sliwiński - prezydent Bydgoszczy w II RP, prawnik, powstaniec wielkopolski, Wydawnictwo Uczelniane Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy, Wydanie I, ISBN 978-83-655507-55-6, Bydgoszcz 2021, ss.117.

Czytaj również post "Dowódca i prezydent"

czwartek, 3 czerwca 2021

Pocztówka z San Bydzies


 To była fajna miejscówka ;) 

 

 Ulica Grodzka. P.W. "FOTOMAN", Bydgoszcz 1999

 
Express Bydgoski, 1994

 
Kaskada, fot. Marek Chełminiak

sobota, 15 maja 2021

Sacré Coeur

Historia powstania kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa wiąże się ze staraniami społeczności polskiej, która od 1898 roku usiłowała uzyskać zgodę władz pruskich na budowę nowego kościoła katolickiego w mieście. Zgoda została wydana w 1906 roku, jednak pod warunkiem powstania dwóch kościołów: jednego dla Polaków pw. św. Trójcy i drugiego dla Niemców pw. Serca Jezusa.

Wstępny projekt świątyni wykonano w Biurze Projektów Wydziału Budownictwa Robót Publicznych w Berlinie, w maju roku 1908. Głównym architektem był Oskar Hossfeld z Turyngii. Przy budowie współpracowali: urzędnik Bydgoskiego Urzędu Budowlanego - Hermann, budowniczy regencji - Handke oraz radca budowniczy - Lange. Swój wkład w budowę wniósł również papież Pius X.

Kościół reprezentuje styl neobarokowy, na planie krzyża z wielką rotundą kopulastą pośrodku. Zastosowano w nim nowe rozwiązania konstrukcyjne (m.in. żelbet). Świątynia jest murowana, otynkowana, trójnawowa i bazylikowa z wydzieloną absydą, transeptem i kopułą. Wewnątrz miejsce znalazło sklepienie kolebkowe, pilastrowy podział ścian, neobarokowe wyposażenie. Wieża posiada hełm baziasty i przybudowaną do elewacji bocznej latarnię.

Budynek wykonano na fundamentach betonowych. Mury na zewnątrz i wewnątrz to konstrukcja ceglana na zaprawie wapiennej. Rynny, hełm wieży i sygnaturki pokryto blachą miedzianą. Posadzka nawy głównej to czerwony piaskowiec, posadzka pod ławkami - beton, prezbiterium - płyty marmurowe. Elementy drewniane wykonano z drewna sosnowego i dębowego, architekturę wnętrz w sztukaterii gipsowej.

Kościół może pomieścić ok. 2 tys. osób. Posiada duże prezbiterium, trzy nawy, dwie kaplice, zakrystię podzieloną na część dolną i górną. Aby wejść do środka można skorzystać z ośmiu wejść, z czego w użytku jest pięć z nich.

Rys. Jolanta Młodecka / 1995

środa, 12 maja 2021

Bydgoszcz wg Google

Street View to projekt firmy Google, który umożliwia nie tylko podróżowanie po świecie, ale również cofanie się w czasie. Dlatego ten album został poświęcony historycznym już zdjęciom Bydgoszczy, które pochodzą z tego portalu. Przyjemnych wrażeń.

 

1)

2)

3)

4)

5)

6)

7)

8)

9)

10)

11)

12)

13)

15)

16)

17)

18)


19)

poniedziałek, 10 maja 2021

Pierwsze chwile w teatrze

Fragment książki Zbigniewa Raszewskiego pt. "Bydgoszcz jaką pamiętam z lat 1930-1945". Autor urodził się 5 kwietnia 1925 roku w Poznaniu, a zmarł 7 sierpnia 1992 w Warszawie – polski historyk teatru, pisarz. Wkrótce po urodzeniu przeniósł się do Bydgoszczy, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. Na zdjęciu widownia Teatru Miejskiego. Fot. P. Wruck, 1910.

Teatr.

Działał najpierw jako szkolny w kolegium jezuickim, w XVII i XVIII wieku. Gdy miasto zostało przyłączone do Prus, papież rozwiązał zakon jezuitów (1773). Sala teatralna dawnego kolegium była jednak nadal użytkowana przez rozmaite zespoły, amatorskie i zawodowe, polskie i niemieckie. Dopiero w 1824 roku przedstawienia teatralne przeniosły się na północny brzeg Brdy, zwany Gdańskim Przedmieściem.

Budynek Teatru Miejskiego.

Po wojnach z początku XIX wieku Prusy objęły miasto w posiadanie na mocy postanowienia kongresu wiedeńskiego (1815). Zbudowane właściwie na nowo, o ludności przeważnie niemieckiej, zorganizowało sobie wkrótce własny teatr. Nie miał on początkowo stałego zespołu, bywał obsługiwany przez zespoły przybywające z innych miast. Miał za to własny gmach, wzniesiony tuż nad Brdą, przerobiony z kościoła karmelitów. O dawniejszych tradycjach tego miejsca przypominały: sąsiedni klasztor, przerobiony na szkołę, i wysoka dzwonnica. Teatr pozostawał więc długi czas w koegzystencji z pamiątkami po karmelitach, tworząc zakątek malowniczy i pełen wdzięku. Otwarty w 1824 roku, ten pierwszy gmach spłonął w 1835, a odbudowany w 1840, spalił się jeszcze raz w 1890.

Miasto było już wtedy spore, a władze Rzeszy przyznawały mu szczególną rolę w życiu pogranicza. A więc tym razem zdecydowano się na wystawienie prawdziwego monumentalnego gmachu, wzniesionego na starym miejscu, ale całkiem od nowa, w przekonaniu, że będzie służył wyłącznie zespołom niemieckim. Taki warunek postawił cesarz obiecując miastu roczną subwencję. W poprzednim gmachu występowały także polskie zespoły, miejscowe, złożone z amatorów i przyjezdne, zawodowe. Projekt wykonał znany architekt niemiecki, Christian Heinrich Seeling. Wieżę poklasztorną wysadzono w powietrze w 1895 roku. Wygląd cichego, staroświeckiego zakątka zmienił się przez to zupełnie, choć w usytuowaniu teatru nie zaszły większe zmiany. Był i teraz budynkiem wolno stojącym. Jego południowa elewacja rozciągała się wzdłuż Brdy, północna zajmowała spory odcinek ulicy Marszałka Focha (wtedy Wilhelm Strasse), fasada wypełniała niemal w całości zachodnią pierzeję Placu Teatralnego. Klasycyzujący, dwukondygnacyjny portyk flankowany był przez dwa znacznie wyższe pylony; w dolnych częściach mieściły one klatki schodowe, w górnych — urządzenia wentylacyjne. Czy to pamięć o zburzonej wieży nasunęła Seelingowi takie rozwiązanie? Nie umiem powiedzieć. Wiem, że było oryginalne, nieczęsto stosowane, i stanowiło akcent prawdziwie reprezentacyjny na placu zabudowanym jeszcze z dwóch stron. Czwartą tworzyła Brda z mostem Teatralnym. Sznurownia dźwigała się wysoko, ponad korpus, ale była odsunięta daleko od fasady, od strony placu niewidoczna, przesłonięta przez tympanon portyku.Troje drzwi prowadziło do holu, gdzie znajdowały się kasy. Stąd przechodziło się do kuluarów otaczających parter. W czasie antraktu można się tu było przechadzać i to nawet tak, że dwa węże widzów mijały się niespiesznie, składając sobie ukłony. Takież kuluary rozciągały się na pierwszym piętrze, gdzie łączyły się od strony południowej z rozległym foyer i bufetem. Stąd przez wielkie okna dobrze widać było Brdę, wysepkę św. Barbary, Farę po drugiej stronie rzeki. Widownia mieściła parter, dwa balkony i galerię. Była strojna, pełna stiukowych ozdób i złoceń. Loże prosceniowe spoczywały na burkach utrudzonych kariatyd, z sufitu zwisał wielki żyrandol.

Polski Teatr Miejski.

Kiedy osiedliśmy w Bydgoszczy, działał tu już od lat stały teatr polski, prowadzony przez prywatnych przedsiębiorców, wybieranych w drodze konkursu. W zamian za pomoc magistratu (darmowe użytkowanie gmachu, świadczenia, skromny zasiłek w gotówce) utrzymywali oni instytucję pn. Teatr Miejski za naszego pobytu niemal przez cały czas w rękach dyrektora Stomy.

Początek.

Po raz pierwszy wszedłem do gmachu na placu Teatralnym mając lat siedem, prowadzony za rękę przez mojego starszego brata. Miałem już wtedy pewien staż jako widz teatralny, bo jeszcze podczas pobytu w Poznaniu zdążyłem obejrzeć sztukę Karoliny Birch-Pfeiffer pt. "Dziecko szczęścia" (w Teatrze Nowym) i Humperdincka "Jaś i Małgosia (w Teatrze Wielkim). Owego dnia rzecz zapowiadała się jednak o wiele ciekawiej z uwagi na temat: "Obrona Częstochowy". Na wniosek mojego brata rodzice zgodzili się, żebyśmy we dwóch obejrzeli tę sztukę i zaopatrzyli nas w fundusz przeznaczony na ten cel. Byliśmy już w holu, przed kasą, gdy brat z niewiadomych powodów oświadczył , że zmienia zdanie i chyba pójdziemy do kina. Wówczas urządziłem mu scenę. Upokorzony zaciekawionymi i litościwymi spojrzeniami kasjerki i pozostałych klientów załamał się, kupił bilety i wszedł ze mną na widownię, wcale tego później zresztą nie żałując gdyż obaj, wespół z całą publicznością, doznawaliśmy na tym przedstawieniu silnych przeżyć. Punktem kulminacyjnym była scena szturmu. Ku naszemu przerażeniu ukazali się w pewnej chwili Szwedzi, dobywając się z kanału orkiestrowego i po drabinach zaczęli wdzierać się na scenę pomimo ognia dział wycelowanych w widownię Widziałem potem w życiu wiele przedstawień, nieraz bardzo pięknych, ale mało które budziło już tyle grozy.