piątek, 6 lutego 2015

Zakręceni w Myślęcinku

Jakie jeszcze skarby kryją bydgoskie szuflady ze zdjęciami ? Pan Bernard Szulc znalazł w swoim domowym archiwum wspomnienie najpopularniejszej swego czasu atrakcji Myślęcinka, czyli lunaparku. Na przełomie lat 80 i 90 XX w. była to największa frajda dla dzieciaków, wielkim powodzeniem cieszyła się zjeżdżalnia. Na czterotorowej fali dość duży poślizg uzyskiwało się dzięki filcowemu kawałku materiału wkładanemu wiadomo pod co. Miała 6 stopni, na każdym podskakiwało się niczym na byku w rodeo. Zjazd kończył się lądowaniem wśród kawałków pianki poliuretanowej. Za przesłane fotografie serdecznie dziękujemy.

Zjeżdżalnia
Archiwum Bernard Szulc

W sąsiedztwie zjeżdżalni znajdowała się karuzela
Archiwum Bernard Szulc

Karuzela była tylko dla twardzieli ;)
Archiwum Bernard Szulc

4 komentarze:

  1. Oj, tak, tak! Pamiętam doskonale te fantastyczne urządzenia. Na zjeżdżalni zawsze miałam stracha wielkiego...

    OdpowiedzUsuń