niedziela, 27 listopada 2011

Zimowa Strzelecka

Stare Górzyskowo to dla wielu bydgoszczan dzielnica nieznana. Dlatego cieszymy się ze zdjęcia, które przesłał do nas Pan Henryk. Wspomina, że mieszkało się tam przyjemnie, ale bez luksusów. Ulica nie posiadała kanalizacji. Po wiosennych roztopach zamieniała się w rzekę z błota. W mieszkaniach nie było bieżącej wody. Ludzie z wiadrami chodzi po nią do pomp i studni. Sanitariaty niestety mieściły się na podwórzach. Zimą uliczne pompy wodne były zabezpieczone sianem i papą przed zamarznięciem. Wokół nich dzieci robiły sobie lodowisko.

Zdjęcie przedstawia śp żonę Pana Henryka Janinę,
która trzyma wnuka Michała. 
Za nią córka Alina. Rok 1981.

Zdjęcie wykonano na wysokości Strzeleckiej 20.
Widać skrzyżowanie z ulicą Pawią.
Zobacz lokalizację

4 komentarze:

  1. Mieszkałem na Strzeleckiej przez 33 lata -opis ulicy bardzo dokładny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tym ceglanym budynku były w narożnikach wielokrotnie poprzestrzelane metalowe amfory...zniknęły wraz z ociepleniem....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha ! Ha! To jest z pewnoscia dom , w ktörym mieszkali : Basia i Jerzy Swobodzinscy , oraz Wiesiu Jastrzebski ! Byla to parzysta strona ul. Strzeleckiej ,chyba nr 28 . Czy ten domek jeszcze istnieje ? Tak czy inaczej,sa to wspaniale fotki z mych wspanialych dzieciecych i mlodzienczych lat ! Serdecznie dziekuje za udostepnienie takiego widoku mej ulicy,do ktörego sie powraca myslami przy kazdej sposobnosci ! Pozdrawiam wszystkich dawniejszych mieszkancöw ulicy Strzeleckiej z tamtych lat : Adam Affeski

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam wszystkich z dawnych lat. Chciałoby się powiedzieć " i ja tam byłam, miód i wino piłam..." Nie, nie piłam miodu, bo byłam za mała. Za to jadałam miód kupowany w plastrach od pana Kuncewicza- Strzelecka 22??? Strzelecka to lata mojego dzieciństwa. Niezbyt luksusowego ale jak wspaniałego. Z Aliną chodziłam do klasy, oczywiście do kochanej "dwunastki", a jej Mama -kochana Pani L. nieraz przypominała o zapomnianych w szkole kapciach... Łezka się w oku kręci... Mieszkałam pod 24... Młodzież i dzieciaki mogą nam - z lat 60 i 70 pozazdrościć podwórek z tych lat, lodowisk, ziemniaków pieczonych na polach, jazdy na sankach... Pamiętam też przemarsze żołnierzy do koszar i ich piękny śpiew... Niezapomniane też są wozy szmaciarzy- tak ich nazywano, którzy za złom, butelki dawali piłeczkę lub zegarek na gumce... Albo wizyty cyganów oferujących patelnie... Było fajnie, klimatycznie i rodzinnie... Nawiasem mówiąc też bezpiecznie... Wielu z nas wychodząc z domu klucz zostawiało pod wycieraczką... W moim domu wieszało się go na futrynie... Jeszcze raz pozdrawiam z całą serdecznością.... Mirosława Rydwelska

    OdpowiedzUsuń