wtorek, 22 listopada 2011

Dzień na Górzyskowie

- Na Strzeleckiej 15 spędziłam najlepsze lata mojego życia.  Wspaniałe chwile. Pamiętam, że ludzie byli dla siebie bardziej życzliwi. Sąsiedzi spotykali się na podwórku. Wymieniali poglądy pijąc kawę lub podpiwek. Kłócili się, ale potem wybaczali. Raz do roku robiliśmy sobie psoty. Popularne było wystawianie furtki z zawiasów. Najlepsze były chwile gdy przychodzili chłopacy z Błonia. Było to wrogie plemię. Taki chłopak mógł być pobity przez naszych "żołnierzy". Jednak gdy któraś się zakochała, to dawała znać, że to jej chłopak. Tęsknię za tymi czasami, dlatego przesyłam zdjęcia. - Lucyna Kamińska z Bydgoszczy

 Moja mama, starsza siostra i ja z rowerkiem "Bobo" produkowanym przez bydgoski "Romet" 

 Brat i ja w kąpieli
 
  Ulica Strzelecka 15. Moja starsza siostra.
Budynek po lewej stronie nie istnieje.
 Rok 1964. Miejsce wykonania zdjęcia.

Siostra z pieskiem, na którego wołaliśmy Żabka

Górzyskowo (wikipedia.pl)

14 komentarzy:

  1. nic dodać, nic ująć- można jedynie poczuć smak podpiwka, pili go wszyscy: starsi i młodsi, tatuś pilnował, by go nie zabrakło, szczególnie latem, a lato zawswze było tym prawdziwym latem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Z ulicą Strzelecką kojarzą mi się chwile z dzieciństwa. Mieszkali tam moi dziadkowie Janina i Henryk. Ponieważ przez pewien czas mieszkało z nimi moje kuzynostwo Michał i Marta wraz z rodzicami, bardzo często tam bywałem. Było to w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych. Nigdy nie zapomnę tych pacht na które chodziliśmy. Agrest i jabłka były popularne. Jak bardzo było wtedy wspaniale. BB

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująco opisane. Tak niewątpliwie ulica miała swój klimat. Dziś stara zabudowa ustępuje miejsca nowo budowanym blokom.Niestety coraz częściej są to azyle ogrodzone parkanem od reszty otoczenia. Nieuniknione, że za lat 10-15 nie bedzie już śladu dzielnicy z tamtych lat...
    Fajnie, ze historia pozostaje na fotografiach i ludzie chcą sie nią dzielić.
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam serdecznie...

    chłopak z Błonia

    OdpowiedzUsuń
  5. A teraz mieszkam tam ja ;). Fajnie widzieć jak było tam kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne czasy, moje dzieciństwo to również ta okolica. Wspomnienia pozostały...

    OdpowiedzUsuń
  7. A jak wesoło było w pijalni piwa u Malewicza

    OdpowiedzUsuń
  8. Lucyna, i ja tam byłam i sie z Wami bawiłam:). Pod 11 mieszkałam krótko. Nasi rodzice znali się doskonale. Czasami wspominam zabawy na polach - ogrodach, można było z nich "skubnąć" troszkę owoców, a jak smakowała marchewka wyrwana i jeszcze z piaskiem :)))). Pozdrawiam - Ola

    OdpowiedzUsuń
  9. Strzelecka 15 to, wbrew pozorom, miejsce dobrze znane sporej grupie bydgoszczan, którzy zjeżdżali się z wszystkich kierunków miasta autobusami MPK do Państwa Kamińskich na … zabawę Sylwestrowa! Ich syn, Henryk, był wtedy nastolatkiem - mówię o latach 60-tych - którego niezapomniani rodzice sporo inwestowali w przygotowanie corocznego „balu sylwestrowego”, na który zapraszani byli znajomi Państwa Kamińskich oraz koledzy i koleżanki ich syna oraz kwitnących córek Krystyny i Lucyny. Bigos był najlepszy na świecie, pokoje udekorowane, i hulanka trwała do godzin porannych Nowego Roku. Tańczono „ogniście” do specjalnie nagłośnionej muzyki The Beatles, Rolling Stones, Animals, itp.
    Tradycję trzymano co roku do 1968, po czym towarzystwo rozjechało się na studia do innych miast.
    Sam tam byłem, jadłem, piłem, i do dzisiaj pamiętam te czasy jako „najlepsze lata mojego życia”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Wiktorku. Jest mi nie zmiernie miło, że tak ciepło wspominasz tamte chwile. Prawdą jest, że Sylwestrowe imprezy były odlotowe. Teraz takich nie ma. Od ostatniego spotkania sporo się u mnie zmieniło.Zostałam babcią. Mam cudownego wnuka. Pozdrawiam Cię i proszę o kontakt na e-meila: kaga.pp@interia.pl - "kwitnąca" Lusia

      Usuń
  10. Wyslalem juz 3 email'e do Ciebie, ale nie ma odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. O ile mnie pamiec po tyyyylu latach nie myli, to jest Twoja starszy siostra Krystyna ? Mam racje ?
    Pozdrawiam serdecznie moich bylych sasiadöw ... Kaminskich ! Byly sasiad : Adam

    OdpowiedzUsuń
  12. ahh Górzyskowo... za dzieciaka tylko gnieźnieńską brukowaną pamiętam i kocie łby na kossaka, reszta była piaszczysta :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem szczerze wzruszona. Cieszę się z tego, że mój stryjeczny bratanek skierował mnie na tę stronę... Oczywiście pamiętam dostojnego Pana Kamińskiego. Pamiętam także Ciebie Lucynko... Byłyśmy na obozie w Charzykowych, gdzie szanowny Tatuś był kierownikiem... Było pięknie... A pamiętacie sklepik warzywny Pana Nowaka? To też kawał historii NASZEJ ULICY... pozdrawiam, Mirosława Rydwelska

    OdpowiedzUsuń